El. Euro 2020. Mateusz Klich SZCZERZE o swojej grze w kadrze: Nie mogę być zadowolony

2019-11-14 9:03 DaO
Mateusz Klich, reprezentacja Polski
Autor: Cyfra Sport Mateusz Klich

Choć od kilku sezonów niektórzy domagali się, żeby Mateusz Klich został powołany do reprezentacji, to prawdziwą szansę dostał dopiero od Jerzego Brzęczka. W eliminacjach do mistrzostw Europy 2020 nie zagrał tylko w jednym spotkaniu. Pomocnikowi Leeds United brakuje liczb w kadrze, ale jak sam przyznaje wszystko zależy od niego i chce powalczyć o wyjazd na turniej.

Klich na obecne zgrupowanie przyjechał z "czystą głową". Niedawno pojawiła się informacja o tym, że reprezentant Polski przedłuż kontrakt z Leeds aż o 4,5 roku. - Podpisanie tak długiego kontraktu w moim wieku to zyskanie dużego spokoju. Umowa była dogadana z klubem tak naprawdę już od dłuższego czasu, brakowało jedynie podpisów, dlatego nie podchodzę do tego w jakiś euforyczny sposób. Czy zakończę karierę po wygaśnięciu umowy? Nie sądzę, bo nie chcę kończyć z piłką w wieku 34 lat. A czy zostanę później w Leeds, tego nie wiem - powiedział Klich.

Tym samym w końcu może zadomowić się w jednym miejscu, gdyż wcześniej często zmieniał kluby. - Wydaje mi się, że Anglia to dla mnie miejsce na ziemi. Tutaj piłka jest wręcz religią. Cała otoczka sprawia, że zawodnicy mogą czuć się tutaj świetnie. Ja mogę cieszyć się jedynie, że trafiłem do takiego klubu, jak Leeds bo to duża marka. Musimy czekać jedynie, aż wrócimy do Premier League - zdradził.

Klich został zapytany przez dziennikarzy o słowa Jerzego Brzęczka, który słabszą grę z Austrią tłumaczył tym, że w składzie było trzech zawodników z Championship. - Co pomyślałem o tych słowach? W zasadzie nic konkretnego, jedyne co przyszło mi na myśl to to, że trzeba awansować do Premier League. Mówiąc już tak poważnie to wiem, co miał na myśli selekcjoner. W drużynie Austrii wielu zawodników gra w Bundeslidze i ta liga jest lepsza niż Championship i według mnie to był cel jego wypowiedzi - wyjaśnił piłkarz Leeds United.

Pomocnik w dotychczasowych meczach eliminacyjnych nie pojawił się tylko w jednym spotkaniu, z Macedonią. Jak sam przyznał, sam nie jest zadowolony ze swojej postawy. - Nie jestem zadowolony z tego, jak wyglądały mecze w moim wykonaniu. Mam nadzieję, że to najlepsze spotkanie przede mną - stwierdził. - W meczu z Macedonią nie zagrałem, ale nie mogłem być zły z tego powodu. W reprezentacji jest wielu dobrych zawodników i muszę przyznać, że cieszyłem się z dobrego występu Jacka Góralskiego. Każdy z nas walczy o wyjazd na Euro i nikt tu nie dostanie miejsca za zasługi. Całe eliminacje były również rywalizacją o wyjazd na turniej. Jest grupa, która niemal od początku może być pewna powołań na Euro, ale inni muszą o to walczyć - dodał.

Klich odniósł się także do krytyki stylu gry reprezentacji. - W piłkę najłatwiej się gra, gdy stoisz z tyłu, bronisz się i czekasz na kontrę i masz Lewego, który strzela kilkanaście bramek. Najtrudniej natomiast jest grać, tak jak trener Brzęczek chce żebyśmy grali. To nie jest tak, że potrenujemy trzy, cztery dnia i powiemy sobie "łał, ale teraz będziemy grali". Bo wiem jak jest w klubie. Przez kilka miesięcy wykonujemy jedne i te same ćwiczenia. Potrzeba czasu. Cieszę się, że selekcjoner chce grać w piłkę, ale to nie jest takie łatwe, jak się wydaje - zakończył reprezentant Polski.