Kamil Grosicki po transferze do West Bromwich Albion: Trzynastka przyniesie mi szczęście [WYWIAD]

2020-02-15 4:53 Rozmawiał Jerzy Chwałek
Kamil Grosicki
Autor: West Bromwich Albion Kamil Grosicki

Od kilkunastu dni Kamil Grosicki (32 l.) jest piłkarzem występującego w angielskiej Championship West Bromwich Albion, a reprezentanta Polski w barwach nowego klubu zdążył już obejrzeć selekcjoner Jerzy Brzęczek. - Dawno nie miałem takiej rywalizacji w drużynie jak obecnie – mówi "Super Expressowi" Grosicki. W sobotę WBA zmierzy się z Nottingham Forest.

Super Express: - Czy fakt, że WBA jest liderem Championship był najważniejszym powodem, dla którego wybrałeś ten klub?

Kamil Grosicki: - Tak. Wielokrotnie widziałem jak gra ta drużyna, że jest bardzo mocna pod każdym względem – piłkarskim i fizycznym. Mają też świetnego trenera. Byłem przekonany, że to będzie najbardziej właściwy krok, żeby awansować do Premier League. Wierzę, że tak się stanie.

- Nazwy Trabzonsporu i Celticu padały w kontekście twojego transferu. Czy brałeś pod uwagę wyjazd z Anglii?

- Z tych klubów propozycji nie miałem. Było zainteresowanie innych zespołów, ale ostatecznie były dwie konkretne oferty – z West Bromwich i jeszcze jedna.

- Jak porównasz po względem piłkarskim swój poprzedni klub Hull City z WBA?

- W Hull niczego mi nie brakowało, ale jestem oczarowany tym, co zobaczyłem w West Bromwich. Mam na myśli bazę treningową , organizację klubu i poziom piłkarski drużyny. Widać, że ten klub jest gotowy na awans do Premier League.

- W dwóch  meczach w barwach WBA wszedłeś na boisko zmieniając w końcówkach Calluma Robinsona, który przyszedł do klubu razem z tobą. On jest numerem 1 na lewym skrzydle?

- Trener na razie stawia na niego, a zespół gra dobrze i wygrywa. Wchodząc na boisko z ławki daję sygnał trenerowi, że jestem gotowy do gry, czy to od początku czy jako zmiennik. Dawno nie miałem takiej rywalizacji jak jest w WBA, ale cieszę się z tego. To może podnieść mój poziom gry i zwiększa szanse zespołu na awans.

- Jak pierwszy kontakt z trenerem Slavenem Biliciem?

- Prawdą jest, że chciał mnie już w 2012 roku, gdy był trenerem Lokomotiwu Moskwa. Wówczas nasze drogi się nie zbiegły. Dla mnie pracować pod okiem tak znanego trenera to duże wyzwanie. Rozmawialiśmy dużo o mojej grze w reprezentacji Polski. Docenia to, że jestem piłkarzem pierwszego składu. Twierdzi, że obecna reprezentacja Polski jest najsilniejsza spośród tych z ostatnich lat.

- Jest fanem naszej reprezentacji, że tak się nią interesuje?

- Może dlatego, że na meczu z Reading był selekcjoner Jerzy Brzęczek. Widziałem, że panowie dosyć długo porozmawiali ze sobą. To fajnie, że trener Brzeczek jeździ i wizytuje piłkarzy, bo widać że zależy mu na detalach. Chciał też poznać mojego trenera klubowego.

- Co usłyszałeś od trenera Brzęczka?

- Poinformował mnie kiedy się zaczną i jak będą wyglądały przygotowania do Euro. Zwrócił uwagę, żebym dbał o formę i  zdrowie. Odniosłem wrażenie, że trener był zasmucony kontuzją Krystiana Bielika i może dlatego nas uczula na pewne sprawy.

- Nie kusisz losu, wybierając numer 13 na koszulce?

- Nie było numerów, które lubię. Jedenastka była już zajęta więc postawiałem na trzynastkę. Tego dnia urodziła się moja żona i ona powiedziała, że ten numer będzie dla mnie szczęśliwy.

- Razem ze Sławkiem Peszko zagrałeś krótki epizod w filmie "Bad Boy" Patryka Vegi. Była trema?

- Nie. Cieszę się, że miałem taką okazję. Gdy byłem młody to zdarzało mi się marzyć a nawet mówić głośno, że chciałbym zostać aktorem. Na planie filmu była fajna atmosfera i trzy godziny szybkich nagrań, bo Patryk Vega to profesjonalista.

- Jeśli dobrze wypadłeś to może dostaniesz następną propozycję?

- Patryk był ze mnie zadowolony i jesteśmy w kontakcie. Myślę, że widzom film się spodoba, bo fabuła jest bardzo ciekawa.

Najnowsze