Alon Turgeman, nowy napastnik Wisły: Kuba pierwszy powiedział do mnie "szalom"

2020-02-12 10:34 Piotr Koźmiński
Wisła Kraków
Autor: CyfraSport Wisła Kraków

Alon Turgeman (29 l.), nowy napastnik Wisły, jest bardzo zadowolony z pierwszych dni w Krakowie. Izraelczyk udanie zadebiutował w barwach „Białej Gwiazdy”, strzelając pierwszą bramkę w meczu z Jagiellonią (3:0). O poradach od Dudu Bitona i Maora Meliksona, przywitaniu ze strony Jakuba Błaszczykowskiego i chęci zgłębienia historii Żydów w Polsce – o tym rozmawialiśmy z piłkarzem, który do Krakowa jest wypożyczony z Austrii Wiedeń.

Super Express: - Jakie pierwsze wrażenia z Polski, Krakowa, Wisły?
Alon Turgeman: - Wszystko dzieje się tak szybko, że nie zdążyłem jeszcze dokładnie poznać ani Krakowa, ani nawet klubu. Przed debiutem zaliczyłem trzy treningi z Wisłą, a potem mecz. Pewna wygrana 3:0, mój gol na 1:0. Lepiej nie mogło się zacząć…

- Atmosfera na trybunach?
- Świetna. Piętnaście tysięcy widzów zrobiło na mnie duże wrażenie. A wiem, że kibiców bywa więcej na Wiśle, emocje, przy okazji meczów z kilkoma innymi rywalami, są jeszcze na wyższym poziomie. Pod tym względem zapowiada się bardzo ciekawie.

- Kontynuujesz w Wiśle izraelskie tradycje, wiemy, że rozmawiałeś ze swoimi poprzednikami…
- Tak, pytałem o Wisłę zarówno Maora Meliksona jak i Dudu Bitona. Obaj mówili o klubie i mieście same dobre rzeczy.

Maor Melikson (28 l., Wisła Kraków)
Autor: archiwum se.pl Maor Melikson (28 l., Wisła Kraków) Cena: od miliona euro Jego menedżer Dudu Dahan wrzucił ostatnio na portale społecznościowe kompilację najlepszych akcji Maora. Pewne jest, że płyty z tym nagraniem trafiły też do wielu klubów. Melikson desperacko chce odejść, Wisła nie zamierza go zatrzymywać. Możliwy kierunek to Belgia, gdzie Dahan ma dobre kontakty. Może też wrócić temat Celticu Glasgow lub hiszpańskiej Mallorki. Dzięki polskiemu paszportowi Melikson nie zabiera miejsca jako piłkarz spoza UE. To jeden z jego atutów.

- Ich opinie miały wpływ na twoją decyzję o przyjściu do Krakowa?
- Powiem tak: miały ważny wpływ na to, że zdecydowałem się podpisać umowę z Wisłą.

- Faktem jest, że obaj czuli się tu świetnie, Maor był nawet bliski decyzji gry dla Polski. Wiadomo też jak skomplikowana jest historia naszych narodów…

- Znam historię, choć dzięki grze w Polsce będzie jeszcze okazja ją zgłębić. Na pewno chcę zobaczyć teren getta i inne symboliczne dla nas miejsca. Ale… jednak przede wszystkim przyjechałem tu grać w piłkę, strzelać gole i pomóc Wiśle w utrzymaniu.

- Jednym z liderów Wisły jest Jakub Błaszczykowski, który nie tylko gra w Wiśle, ale i pomaga jej finansowo, jest jednym z ratowników. Znałeś tę historię?
- Tak, o samym Kubie też słyszałem dużo wcześniej. Wiadomo – to zawodnik rozpoznawalny w świecie piłki. W Wiśle też przywitał mnie bardzo serdecznie, jako pierwszy podszedł do mnie i powiedział „szalom” (słowo używane przez Żydów na powitanie, oznacza „pokój” - przyp. PK).

- Mówiliśmy o bramkach. Masz ulubione trafienie, albo piękne, albo ważne z punktu widzenia wyniku, gol, który chciałbyś powtórzyć w barwach Wisły?
- Jedną z moich ulubionych bramek patrząc na dotychczasową karierę jest ta, którą strzeliłem po trzech treningach w klubie, czyli gol dla… Wisły. Na trybunach był mój tata, który przyleciał na mecz z Izraela, a do tego dwóch przyjaciół, którzy dotarli z Austrii. A druga ulubiona bramka to ta sprzed dwóch lat, w finale Pucharu Izraela, w 120 minucie, wygraliśmy wtedy z Beitarem Jerozolima 3:1. Tamten sezon był dla mnie najlepszy strzelecko, w sumie zdobyłem wówczas 17 goli…

- Do Wisły przeniosłeś się z Austrii Wiedeń, gdzie ostatnio za wiele nie grałeś.
- Początek miałem dobry, szybko strzeliłem trzy gole, potem jednak doznałem kontuzji kostki, wypadłem z gry, ciężko mi było odzyskać rytm. Ale… nie ma tego złego. Bo bez tej ławki rezerwowych nie byłoby wypożyczenia do Wisły. Widocznie Bóg chciał, żebym trafił do Krakowa.

Stadion Wisły Kraków
Autor: CyfraSport Stadion Wisły Kraków

- Po twoim golu dla Wisły ktoś zażartował, że nie nazywasz się Turgeman, a Torgeman…
- „Tor” to po niemiecku bramka, więc… nie mam problemu z tym, aby tak mnie nazywać, choć w poprzednich zespołach mój pseudonim to „Turgi”. Fajnie jednak jeśli kibicom Wisły będę się kojarzył z bramkami. Torgeman, tak też może być.

- Odchodząc od piłki: urodziłeś się w Haderze, miejscowości niedaleko Hajfy. To prawda, że ze względu na usytuowaną tam elektrownię, a przez to ciepłe wody w tej części Morza Śródziemnego, można tam spotkać rekiny?
- Tak. Woda w tym rejonie jest dużo cieplejsza niż gdzie indziej i to je przyciąga, zwłaszcza, gdy spodziewają się potomstwa. Raz byłem na takim morskim wypadzie, można je było oglądać. Fajna sprawa. Generalnie w wolnym czasie lubię się wybrać na plażę. Ale nie żeby się opalać, czy pić drinki. Najbardziej lubię wtedy oglądać zachody słońca.

- Z Krakowa nad morze tak blisko nie jest…
- Ale z tego co wiem, to miasto jest jednym z najpiękniejszych w Polsce, więc i tak będę miał tu co oglądać...

Najnowsze