Geniusz Starzyńskiego to za mało. Zagłębie podzieliło się punktami z Rakowem

2019-11-10 14:32 DaO
Filip Starzyński, Zagłębie Lubin
Autor: Cyfra Sport Filip Starzyński

Bez rozstrzygnięcia pozostało pierwsze niedzielne spotkanie w PKO Ekstraklasie. Po emocjonującym meczu w Lubinie, Zagłębie podzieliło się punktami z Rakowem Częstochowa. Gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale goście dwukrotnie odpowiadali. Ozdobą meczu było niewątpliwie zagranie Filipa Starzyńskiego, po którym padła druga bramka dla Zagłębia.

W obu ekipach panowały zupełnie inne nastroje przed niedzielnym spotkaniem. Zagłębie w żaden sposób nie mogło być zadowolone ze swojej postawy sprzed tygodnia. Miedziowi ulegli Koronie Kielce, która ma spore problemy z wygrywaniem. Raków natomiast zdobył cenne trzy punkty z Wisłą Kraków i oddalił się od strefy spadkowej.

Więcej animuszu i zaangażowania pokazywali gospodarze niedzielnego starcia. Tak, jakby potknięcie sprzed tygodnia chcieli puścić w niepamięć i zrehabilitować się za porażkę. Podopieczni Martina Seveli bardzo szybko otworzyli wynik spotkania. Po dośrodkowaniu z prawej strony Jakub Szumski wypiąstkował piłkę przed pole karne. Ta trafiła pod nogi Filipa Starzyńskiego, który bez zastanowienia huknął na bramkę.

Na szóstym metrze był natomiast Damjan Bohar, który dotknął futbolówkę, czym zmylił golkipera Rakowa i wpisał się na listę strzelców. Na odpowiedź gości nie musieliśmy jednak czekać. Po sześciu minutach od bramki Bohara, Petr Schwarz doprowadził do wyrównania. Pomocnik z Częstochowy oddał strzał z dystansu, piłka odbiła się od nogi Bartosza Kopacza i wpadła do siatki.

Po bramce dla Rakowa emocje nieco opadły, choć przewaga wciąż była po stronie Zagłębia. Lubinianom udało się zdobyć jednak bramkę do szatni. Prawdziwym geniuszem w 42. minucie popisał się Starzyński. Pomocnik zagrał prostopadła piłkę niemal przez całą połowę boiska, a w polu karnym przejął ją Sasa Zivec. Słoweniec wyłożył futbolówkę Bartoszowi Białkowi, a ten umieścił ją w pustej bramce.

Druga odsłona spotkania zaczęła się pechowo dla Dominika Hładuna, który ucierpiał przy wybijaniu piłki. Golkiper gospodarzy nie był w stanie kontynuować gry i na boisku musiał pojawić się Konrad Forenc. Spotkanie pod kontrolą mieli gospodarze, którzy nie dopuszczali rywali pod własną bramkę.

Prowadzenie Miedziowych utrzymywało się bardzo długo, ale niespodziewanie Raków potrafił doprowadzić do wyrównania. W 83. minucie w pole karne gospodarzy powędrowało dośrodkowanie z prawej strony. Najwyżej w "szesnastce" wyskoczył Sebastian Musiolik, który oddał strzał głową. Piłka wpadła niemal w okienko bramki Zagłębia i odbijając się od słupka, wpadła do siatki. Bramka Musiolika dała tym samym remis beniaminkowi.

Zagłębie Lubin - Raków Częstochowa 2:2 (2:1)
Bramki:
Bohar 14, Białek 42 - Schwarz 20, Musiolik 83

Żółte kartki: Balić - Azemović, Musiolik, Sapała

Zagłębie: Hładun (55. Forenc) - Czerwiński, Kopacz, Guldan, Balić - Tosik, Slisz - Zivec, Starzyński, Bohar (91. Suljić)- Białek (91. Szysz)

Raków: Szumski - Azemović, Petrasek, Jach - Piątkowski (81. Kun), Schwarz, Sapała, Babenko (82. Szczepański), Malinowski (73. Skóraś) - Musiolik, Nouvier