Ireneusz Mamrot ma plan na mistrza Polski: W Gliwicach bardzo chcemy zdobyć trzy punkty

2019-11-08 15:20 MaSz
Ireneusz Mamrot
Autor: Jacek Kozioł Ireneusz Mamrot

W poprzedniej kolejce Jagiellonia Białystok pewnie pokonała 2:0 ŁKS Łódź. Białostoczanie byli chwaleni za występ przeciwko beniaminkowi. Teraz przed ekipą z Podlasia poważniejszy egzamin. Dziś ich rywalem będzie Piast Gliwice. „Jaga” będzie chciała się zrewanżować za przegraną 1:2 z rundy finałowej ubiegłego sezonu. To była kosztowna porażka, bo w efekcie drużyna z Białegostoku nie zdołała wywalczyć miejsca w europejskich pucharach. - Takie spotkania są trudne do przełknięcia i „przetrawienia”, bo pamięta się o nich długo. Teraz bardzo chcemy zdobyć trzy punkty - zapowiada Ireneusz Mamrot, trener Jagiellonii przed hitem 15. kolejki Ekstraklasy.

W rundzie finałowej ubiegłego sezonu Piast pokonał Jagiellonię 2:1. Stało się to w niesamowitych okolicznościach. Gliwiczanie prowadzili 1:0, ale w końcówce „Jaga” miała dwa rzuty karne. W obu przypadkach faulującym był Serb Aleksander Sedlar, który po sezonie odszedł do hiszpańskiego zespołu Mallorca. Pierwszą jedenastkę wykorzystał Jesus Imaz (88. min). Odpowiedź gospodarzy była błyskawiczna. Już w doliczonym czasie cudowną bramkę strzałem z lewej nogi zdobył Tomasz Jodłowiec. Jak to później określił bramkarz Jakub Szmatuła - „Jodła zdjął „pajęczynę”.

Jednak to nie był koniec emocji. Białostoczanie mieli szansę na wyrównanie. Jednak tym razem Jesus Imaz nie wykorzystał drugiej „jedenastki”. Jego strzał wybronił wspomniany Szmatuła. - Nie wracamy do tego meczu, podobnie jak rywale, którzy teraz będą chcieli wygrać - tłumaczy Mamrot. - Żartując, to na wdzięczność nie mamy co liczyć. To był mecz pełen dramaturgii. Zdarzają się takie występy. Nam podobny przytrafił się zimą 2018 roku z Arką Gdynia. I był chyba jeszcze bardziej szalony. Za przegraną w Gliwicach możemy mieć pretensje do siebie, bo mieliśmy piłkę meczową na nodze. To tylko pokazuje, jaki jest futbol. Raz jesteś po tej pięknej stronie, a innym razem po tej drugiej - tak jak właśnie my w Gliwicach. Takie spotkania są trudne do przełknięcia i „przetrawienia”, bo pamięta się o nich długo. Teraz bardzo chcemy zdobyć trzy punkty - kończy trener Mamrot.

Szkoleniowiec „Jagi” docenia klasę mistrza Polski. Podopieczni trenera Waldemara Fornalika mogą pochwalić się serią ośmiu meczów bez porażki (liga plus Puchar Polski), w tym zanotowali sześć wygranych. Ponadto gliwiczanie mają najlepszą defensywę w Ekstraklasie. W tym sezonie stracili tylko dziesięć bramek. - Piast to bardzo zdyscyplinowany zespół, który nie kalkuluje na boisku – podkreśla Mamrot. - Gospodarze wiedzą, kiedy przyspieszyć grę, a kiedy trzeba zwolnić tempo spotkania. Po zdobyciu mistrzostwa Polski widać, że zespół czuje się pewnie na boisku. Z boku wygląda to tak, że nie widać po nich, żeby grali pod presją. To na pewno im pomaga. Musimy przeciwko nim zagrać zdyscyplinowanie taktycznie - ocenia opiekun Jagiellonii.

W starciu z mistrzem Polski szkoleniowiec ekipy z Białegostoku nie będzie mógł skorzystać ze środkowego pomocnika Tarasa Romanczuka. Kapitan Jagiellonii uzbierał w tym sezonie już cztery kartki w lidze i z tego powodu musi pauzować. - Taras jest zawodnikiem, który jeśli nie ma kartek czy kontuzji, to gra wszystko: od pierwszej do 90 minuty - przypomina szkoleniowiec białostoczan. - Nie ma co ukrywać: jest ważną postacią. Ale mamy w kadrze innych zawodników właśnie po to, aby w takich sytuacjach sobie radzić. Po to jest rywalizacja - mówi Mamrot.

Pomocnik Bartosz Kwiecień był jednym z najlepszych graczy Jagiellonii w zwycięskim meczu z ŁKS Łódź w poprzedniej kolejce. Dobry występ przypieczętował strzeleniem gola. - Jeżeli zawodnicy są w bardzo dobrej dyspozycji, to trzeba się z tego cieszyć - zaznacza szkoleniowiec. - Ale muszą potwierdzać to w następnych meczach, bo nikt nie będzie cieszył się z jednego bardzo dobrego występu. Potrzebujemy punktować w kilku meczach z rzędu, a nie grać w kratkę. Najważniejsze, aby dyspozycja zespołu szła w górę. Chcemy wygrać w Gliwicach - zapowiada.