Kamil Kosowski: Lepszej Wisły już nie będzie [ROZMOWA SUPER EXPRESSU]

2015-05-19 10:18 KAMIL KWAŚNIEWSKI

Kamil Kosowski (38 l.) został gwiazdą II ligi! Nie chodzi jednak o rolę piłkarza, z którą "Kosa" już się pożegnał. Były gwiazdor Wisły objął funkcję dyrektora sportowego Rozwoju Katowice. Ma pomóc wywalczyć awans.

- Po co panu ten Rozwój?

Kamil Kosowski: - Żeby się rozwijać (śmiech). Już kiedy kończyłem karierę, widziałem siebie w takiej roli, choć oczywiście raczej w wyższej lidze. Kilka miesięcy temu pojawiła się nawet propozycja z GKS Katowice. Plan działania był już gotowy, ale nagle sprawa upadła. Rozwój to też bardzo ciekawy projekt.

- Chce pan jeszcze pograć?

- Wziąłem udział w jednym treningu Rozwoju, a dwa dni później trener zapytał, czy może mnie zgłosić do rozgrywek (śmiech). Miło słyszeć, ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Gdy ogląda się grę niektórych zawodników z Ekstraklasy, to człowiek aż chciałby wybiec na boisko i pokazać, jak się powinno dośrodkowywać. Moja kariera już się jednak skończyła. Szkoda tylko, że nie pograłem rok dłużej w Wiśle. Przyszedł trener Smuda i powiedział, że mnie nie chce.

Jean Barrientos: Zachowałem się JAK SZALENIEC. Dobrze, że wpadło!

- Podobno boi się charakternych zawodników.

- Na pewno w każdym zespole chce mieć 2-3 swoich "ulubieńców", których tępi niemiłosiernie. Ostatnio byli nimi Sarki i Guerrier, przed laty natomiast Grzesiek Pater. Musiał dostać od Smudy co najmniej jedną zje. dziennie. Cóż, trener Smuda tak już ma. Jak pokaże swoją władzę, to poprawia mu się humor. Nadal uważam, że to moje pożegnanie z kadrą mogło wyglądać lepiej. Trener powinien otwarcie powiedzieć, że mecz z Kanadą będzie moim ostatnim. Zrozumiałbym. Na pomeczowej konferencji prasowej podziękowałbym wszystkim i tyle.

- Nie zazdrości pan pożegnania, jakie zorganizowano Jerzemu Dudkowi?

- Oczywiście, że mu się należało, ale nie w takiej formie. To było groteskowe. Chociaż skoro ktoś Jurkowi to zaproponował, to on nie mógł odmówić. A ja? Na pożegnanie raczej sobie nie zasłużyłem. Nikt Kosowskim gitary sobie nie zawraca. Uważam natomiast, że wypadałoby zrobić pożegnanie tej starej Wiśle. Wystarczyłoby się odezwać do chłopaków, którzy grali tam w latach 2001-2005, a wszyscy na pewno by się stawili. Tacy Kalu Uche czy Angelo Hugues mogliby też zaprosić po jednym koledze ze znanym nazwiskiem i mielibyśmy fajne widowisko. Stadion byłby pełny. To była najlepsza Wisła w historii i lepszej już nie będzie. Sorry, że tak mówię, ale po prostu widzę, co dzieje się w innych klubach. Legia, Lech, mocna jest Jagiellonia, za chwilę potężny inwestor może być w Śląsku.

Najnowsze