"Na myśl o derbach szybciej bije mi serce". Rafał Boguski, weteran derbów Krakowa

2021-04-23 15:20 Michał Skiba
Rafał Boguski
Autor: Cyfrasport Rafał Boguski

Wisła Kraków przegrała cztery mecze z rzędu, a taktyka trenera Petera Hyballi przestała działać w najgorszym momencie – przed derbami z Cracovią. – Po domowym meczu z Wartą Poznań mieliśmy spotkanie z zarządem, na którym przypomniano nam, który mecz jest dla nas meczem sezonu – zdradza Rafał Boguski, piłkarz Wisły i były reprezentant Polski. W rozmowie z "Super Expressem" porozmawialiśmy o derbach, fatalnych seriach i... rozwożeniu posiłków.

Michał Skiba, "Super Express": Przegrana z Zagłębiem, a zaraz derby to chyba kumulacja sportowej złości w Wiśle?

- Po każdym przegranym meczu jest złość, że nie ma punktów. Czujemy to, tym bardziej, że zrodziła się już seria tych porażek. Musimy zrobić wszystko, by w meczu derbowym wygrać. Chcemy pełnej puli.

- Po meczu w Lubinie ta zła seria wydłużyła się do czterech przegranych. Zajrzało Ci w oczy widmo tych kiepskich okresów z przeszłości? Całkiem niedawno nawet 11 porażek z rzędu…

- Mam takie niemiłe doświadczenia. Każda taka fatalna seria zależy jednak od innych czynników. Nie porównywałbym wszystkich do siebie – zarówno wygranych serii, jak i przegranych. Za każdym razem po prostu trzeba się skupić na tym co jest tu i teraz. Przygotować się na mecz z Cracovią i o przegranych nie myśleć.

- Ta seria boli najbardziej z tego względu, że początek wiosny był świetny?

- Wszyscy byliśmy zaskoczeni, że znaleźliśmy się w takiej sytuacji. Początek rundy był bardzo dobry, teraz jest słabszy moment i to boli. Nie zdobywamy punktów, nie pniemy się w górę, tylko patrzymy się za plecy.

Peter Hyballa dla "SE": Moi piłkarze muszą grać jak diabły [DUŻY WYWIAD]

Jan Tomaszewski MASAKRUJE Paulo Sousę, mówi o SZATAŃSKICH pomysłach. „Żądam od pana...” | Futbologia

- Gegenpressing przestał działać?

- To bardzo trudne pytanie. Każdy zawodnik ma jakieś swoje przemyślenia i musi przede wszystkim spojrzeć na siebie i wyciągnąć wnioski. Zapytać się siebie, czy wszystko zrobił dobrze.

- Rozwój drużyny się bardzo zatrzymał, jest obawa, że to idzie w odwrotnym kierunku niż miało?

- Cztery porażki każą nam myśleć, że to co przynosiło efekt kilka tygodni wcześniej – teraz nie działa. Myślę, że przyczyn jest kilka i to jest złożony proces. Gdybyśmy mieli receptę na porażkę, to już po pierwszej byśmy wyciągnęli odpowiednie wnioski i takiej serii by nie było.

- Co sobie przepisałeś do swoich notesów od trenera Petera Hyballi?

- Od samego początku okresu przygotowawczego zapisałem sobie wszystkie treningi. Materiału mam bardzo dużo.

- Nadchodzące derby Krakowa będą miały faworyta?

- Odkąd gram w derbach, a więc około od 15 lat, są takie momenty, że jak jedna drużyna jest wyżej w tabeli, to jest faworytem. Myślę, że to tylko statystyka. Teraz Wisła i Cracovia są na dole tabeli. Gdyby Cracovia była na tej samej pozycji co jest teraz, a my np. na czwartej, to dalej nie byłoby faworyta. Takie są derby. Nieważne jest miejsce w tabeli i dyspozycja ostatnich tygodni – zawsze to są zacięte mecze.

Legia mistrzem już w niedzielę? Co się musi stać? ANALIZA, SCENARIUSZE

- Domyślam się, że nowym piłkarzom zazwyczaj to Ty tłumaczysz, czym dla kibiców jest „Święta Wojna”?

- Już po domowym meczu z Wartą Poznań mieliśmy spotkanie z zarządem. Krótkie. Dostaliśmy przypomnienie, że zbliża się najważniejszy mecz sezonu i od tamtej pory już nie ma nikogo, kto by tak nie myślał. Po drodze było oczywiście spotkanie w Lubinie. Równie istotne. Chłopaki zostawili dużo zdrowia w tym meczu. Teraz był czas na regenerację i myślenie o tym najważniejszym starciu. Mam pewność, że jak każdy nasz piłkarz usłyszy o meczu z Cracovią, to serce zabije mu szybciej.

- Jaki moment z derbów najbardziej zapadł Ci w pamięć?

- Mam przed oczami kilka miłych wspomnień. Wygrywamy, a ja strzelam gole, bo kilka bramek w meczach z Cracovią zdobyłem. Trzeba też przyznać, że jak się myśli o derbach, to pamięta się o Suchych Stawach, gdy w 2010 r. zremisowaliśmy w ostatniej minucie meczu i straciliśmy tytuł. Można powiedzieć, że są to wspomnienia słodko-gorzkie. Tamten mecz mnie jednak specjalnie nie motywował w przyszłości. Zawsze miałem świadomość, że gramy z Cracovią i żadna dodatkowa motywacja nie jest mi potrzebna.

- Czy to prawda, że rozwoziłeś posiłki w trakcie pandemii, pomagając żonie przy prowadzeniu restauracji?

- Wcześniej się tak zdarzało, że kiedy było trochę zamieszania i trzeba było pomóc, to zdarzało mi się kilka razy podwieźć posiłek do klienta. Oczywiście stosowaliśmy dostawę bezdotykową, także nie miałem z nikim bezpośredniego kontaktu. Kilku głodnych kibiców mnie rozpoznało, ale to były miłe „spotkania”. 

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze