Pracował w klubie 8 lat i nie ma wstępu na stadion. Polski klub tłumaczy się z afery

2019-10-21 17:44 DaO
Piłka, stadion
Autor: Cyfra Sport Stadion Korony Kielce

Do wielu sytuacji w polskiej lidze można było już przywyknąć. I nie są to rzeczy, które zdarzają się w innych krajach. Jednak każdego tygodnia Ekstraklasa zaskakuje nas jeszcze bardziej. Jedną z najświeższych afer jest ta pomiędzy klubem Korona Kielce, a Michałem Siejakiem. Twórca telewizji klubowej zespołu ze stolicy Gór Świętokrzyskich nie będzie miał wstępu na kielecki stadion w roli dziennikarza. Wszystko za sprawą decyzji klubu.

Michała Siejaka, którego część osób kojarzy również jako "Sieja", wielu kibicom polskiej ligi przedstawiać nie trzeba. Pasję potrafił połączyć z pracą i przez wiele lat niemal w pojedynkę tworzył Korona TV, klubową telewizję Złocisto-Krwistych. Filmy autorstwa Siejaka oglądało tysiące internautów. Spotkały się one z bardzo pozytywnym odbiorem i śmiało można stwierdzić, że były wzorem do naśladowania dla innych telewizji polskich klubów.

Kilka tygodni temu fani Korona TV mogli być nieco zaskoczeni, bo kanał nagle zniknął z YouTube'a. Wpisując w wyszukiwarkę wspomnianą frazę wyskakuje teraz "Siejo TV". Stało się tak po kłosie konfliktu na linii klubu z Siejakiem. Konflikt ten będzie jeszcze trwał, a w ostatnich dniach Korona wytoczyła kolejne działa przeciwko byłemu pracownikowi.

Jak poinformował "Siejo" na Twitterze klub zablokował jego wnioski akredytacyjne na kolejne mecze na Suzuki Arenie. - Ostatnio w wielu sprawach trzymałem język za zębami, ale pora zareagować, gdy chodzi o mój interes. Korona Kielce zablokowała moje wnioski o akredytacje na Siejo TV na najbliższe mecze. Pytając Rafała Kielczyka (rzecznik prasowy Korony - przyp. red.) o powód, uzyskałem informację, iż jest to decyzja Zarządu Klubu - czytamy we wpisie na Twitterze.

- Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w tym tygodniu była koncepcja nagrania z C+ "Mikrocyklu" na Koronie. Po wstępnym zapytaniu u rzecznika, oddzwonił wiceprezes klubu, informując, że klub nie zgadza się na materiał, jeśli ja będę uczestniczył w jego współtworzeniu - kontynuuje Siejak. Na reakcję klubu nie było trzeba długo czekać. W poniedziałek pojawiło się oświadczenie Korony.

- W związku z zamieszczonym poniżej pismem z dnia 19.10.2019 roku, podpisanym przez dziennikarzy sportowych, Zarząd klubu informuje, że przyczyną odmowy przyznania akredytacji dla pana Michała Siejaka jest okoliczność zgłoszenia przez pana Michała Siejaka do sądu żądania zapłaty kwoty 250.000 PLN od Korona S.A., pomimo otrzymania całkowitego wynagrodzenia za świadczone wcześniej usługi wideofilmowania na zlecenie klubu - brzmi oświadczenie podpisane przez prezesa Złocisto-Krwistych, Krzysztofa Zająca.

W odniesieniu do oświadczenia Korony, głos zabrał także sam Siejak, który zapewnił chęć do opublikowania całej korespondencji z Zarządem w tej sprawie. Najpierw jednak musi zostać zwolniony z klauzuli tajności. - Cały czas podtrzymuję deklarację, że nie mam NIC do ukrycia, jestem gotów upublicznić wszystkie korespondencje mailowe i pocztowe między mną, a Zarządem w tej sprawie. Czekam jedynie na zgodę Korona S.A. w tej kwestii i zwolnienie mnie z klauzuli tajności - napisał na Twitterze.

Najnowsze