Kamil Grosicki po premierowym golu dla WBA: Pokazałem, że nigdy nie pękam

2020-07-06 13:07 Jerzy Chwałek
Kamil Grosicki
Autor: West Bromwich Albion Kamil Grosicki

Reprezentant Polski Kamil Grosicki ma wreszcie powody do radości. Po raz pierwszy zagrał w wyjściowym składzie West Bromwich Albion i uświetnił to pierwszym golem w barwach tego klubu w meczu z Hull City (4:2). Pięć kolejek przed końcem jego drużyna jest na drugim miejscu w Championship, z wielkim szansami na bezpośredni awans do Premier League.

"Super Express": – W dwóch pierwszych meczach po restarcie ligi nie znalazłeś się w 20-osobowej kadrze WBA. Co sobie wtedy pomyślałeś?
Kamil Grosicki: – To były trudne tygodnie. Wiedziałem, że może być ciężko o miejsce w składzie, ale nie wyobrażałem sobie, żebym się nie załapał do dwudziestki. Jednak trener Slaven Bilić w obu przypadkach, gdy nie zabrał mnie na mecz, rozmawiał ze mną i powiedział, że ma ciężki wybór, i za jego decyzjami nie kryje się nic innego, jak tylko duża rywalizacja w zespole. Nie poddałem się i ciężko pracowałem na treningach. W poprzednim meczu, wychodząc z ławki, zaliczyłem asystę, a przeciwko Hull wyszedłem od początku. Cieszę się bardzo, bo pokazałem, że nigdy nie pękam w walce o miejsce w składzie.

– Pierwszy mecz w wyjściowym składzie i pierwszy gol cieszy szczególnie?
– Oczywiście. We wcześniejszych wchodziłem z ławki, ale to wynikało z konkurencji w zespole. Właśnie dzięki niej jesteśmy tam gdzie jesteśmy, czyli walczymy o awans do Premier League. Mamy kilka punków przewagi, ale inne zespoły z czołówki też wygrywają. Wszystko w naszych nogach.

– W West Bromwich odczuwasz największą rywalizację o miejsce w składzie spośród wszystkich klubów, w których grałeś do tej pory?
– Jest sześciu zawodników walczących o dwa miejsca na skrzydłach. To młodzi piłkarze o dużych umiejętnościach i wielkiej fantazji. Ale jak się wyjeżdża z Polski za granicę grać w piłkę na poważnym poziomie, to trzeba walczyć, nie ma nic za darmo.

– Pierwszy mecz w wyjściowym składzie przypadł akurat przeciwko Hull City, w którym grałeś jeszcze jesienią.
– Jestem profesjonalistą, gram teraz dla WBA i najważniejsze było, żeby pomóc drużynie wygrać. Zrobiłem swoje, a z szacunku do Hull nie cieszyłem się po strzelonym golu, bo spędziłem tam naprawdę piękne trzy lata. Zawsze będę miał sentyment do tego klubu.

– Jak się gra przy pustych trybunach?
– Ciężko. Potrzebuję adrenaliny, jaką dają kibice na trybunach i ich doping. Wiadomo, że na razie nic nie zmienimy, ale mam nadzieję, że w nowym sezonie kibice wrócą na stadiony.

– Jak wygląda codzienne życie w Anglii?
– Zaczyna wracać normalność. Od 10 lipca nie będzie obowiązywała kwarantanna dla ludzi, którzy przyjeżdżają z zagranicy do Anglii. Otwierane są restauracje i hotele. Cieszę się z tego powodu, bo czasami chce się wyjść czasami do restauracji i na zakupy, a w przez ostatnie miesiące człowiek praktycznie cały czas, poza treningami, siedział w domu. Cała najbliższa rodzina jest ze mną a najbardziej cieszy, że córka i syn zakończyli rok szkolny z dobrymi ocenami na świadectwach.

– Rozgrywki reprezentacji zostały zawieszone. Trener Jerzy Brzęczek kontaktuje się z tobą?
– Trener zadzwonił, gdy się nie załapałem do drużyny w pierwszym meczu po restarcie i zapytał o co chodzi. Wyjaśniłem, że to była decyzja szkoleniowca klubowego. Selekcjoner motywował mnie, że mam walczyć i nie poddawać się, bo czeka na mnie w kadrze.

Najnowsze