Robert Lewandowski to jeden z najlepszych piłkarzy na całym świecie. Pierwszym krokiem do wejścia na szczyt był transfer 36-latka do Borussii Dortmund, gdzie spędził cztery lata i w 131 meczach wpisał się 74 razy na listę strzelców. Prawdziwym przełomem w karierze Lewandowskiego było przejście do Bayernu Monachium, gdzie przez osiem sezonów zdołał wyśrubować wiele rekordów i zdobyć całą masę trofeów.
W 2022 roku Lewandowski został ogłoszony nowym piłkarzem Barcelony, jak się później okazało był to strzał w dziesiątkę, ponieważ mimo upływu lat nadal prezentuje wysoki poziom, co potwierdzają jego statystyki.
Mało osób od początku kariery Lewandowskiego uważało, że jest w stanie wejść na tak wysoki poziom. Przyznał się do tego Sam Allardyce, który 15 lat temu przyleciał do Polski i obserwował mecz z udziałem "Lewego".
Utytułowany trener sam w to nie wierzył. Sam Allardyce nie owijał w bawełnę. Powiedział co myślał o Lewandowskim
Sam Allardyce w rozmowie z "Faktem" przyznał, że nie widział w Lewandowskim niczego wyjątkowego.
- W 2010 roku przyleciałem do Bełchatowa, aby obejrzeć jego występ. Było zimno, padał śnieg, a drużyny grały pomarańczową piłką. Ale Robert mimo to się wyróżniał. Spotkaliśmy się po meczu i było bardzo miło. Mieliśmy pieniądze i chcieliśmy wyłożyć za niego miliony, ale otrzymaliśmy informację, że chłopak woli transfer do Niemiec - wprowadził emerytowany trener.
Po czym dodał.
- Od zawsze miał naturalny talent do strzelania. Był głodny, zdeterminowany. Do dziś taki jest. Kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy, nie dostrzegłem w nim geniuszu, który obecnie prezentuje, ale od razu wiedziałem, że ma niesamowity dar. Zauważał to każdy rozumiejący futbol trener - podsumował Allardyce.