Jakub Kamiński, rewelacja z Lecha Poznań: w głowie na pewno mi nie zaszumi!

2020-06-28 15:32 Piotr Chołdrych
Jakub Kamiński, Lech Poznań
Autor: Cyfra Sport Jakub Kamiński z Lecha Poznań w akcji

Po wznowieniu rozgrywek Jakub Kamiński, 18-latek z Rudy Śląskiej, jest jedną z czołowych postaci Lecha Poznań. Gra na lewej pomocy i prawej obronie, a sam siebie nazywa piłkarzem uniwersalnym. Wspina się po szczeblach reprezentacji młodzieżowych i wygląda na to, że polski futbol będzie miał z niego sporo radości. - Nie miałem w życiu łatwo i wiem, że na wszystko trzeba sobie zapracować - mówi w rozmowie z SE, zdradzając też swoje marzenia i… kulinarny talent do makaronów!

- Jak to się stało, że nagle grasz regularnie w Ekstraklasie?
- To mój pierwszy sezon na tym poziomie i dla mnie to także duża niespodzianka. Robiąc z rezerwami Lecha awans do drugiej ligi myślałem, że spędzę tam trochę czasu, być może klub zdecyduje się mnie gdzieś wypożyczyć i zobaczymy co będzie. Po cichu liczyłem, że dostane szansę powalczyć o miejsce w pierwszej drużynie Lecha, a okazało się, że od debiutu z Jagiellonią, tylko raz zagrałem w rezerwach i, czy to w pierwszym składzie, czy wchodząc z ławki, gram w ekstraklasie.

- Lewy pomocnik radzi sobie na prawej obronie?
- Już na obozie przed sezonem byłem próbowany na tej pozycji, gdzie był akurat problem z pełną obsadą. W Akademii grałem zawsze na lewej pomocy i podoba mi się ta pozycja, mogę schodzić do środka, szukać gry kombinacyjnej, prostopadłej piłki, strzału. Tylko, że uważam siebie za uniwersalnego gracza, ze mną nigdy nie było problemu ze zmianą pozycji, gram tam, gdzie jestem potrzebny drużynie. Myślę, że gdybym miał występować na pozycji 9 albo 10, też dostosowałbym się do oczekiwań trenera. 

 Lewandowski ucieka w klasyfikacji Złotego Buta. Rywalom będzie ciężko go dogonić

- Pozycja w reprezentacji?
- Ostatnio pojawiło się sporo opinii, że mogę być dobrym skrzydłowym, a „topowym” prawym obrońcą. Mam motorykę, dobre dośrodkowanie, kilka cech nowoczesnego prawego obrońcy, śmiali się, że będę drugim Łukaszem Piszczkiem. Ja nie wiem wiem jak to będzie, na razie gram na skrzydle, ale wiem, że jestem dla trenerów także alternatywą na bok obrony. Ja jestem do dyspozycji.

- Zbierasz ostatnio sporo komplementów, jak się z tym czujesz?
- Bardzo się cieszę, staram się cały czas rozwijać i konsekwentnie pracować. Przebojem wdarłem się do ekstraklasy, to mój pierwszy sezon i na pewno nie spodziewałem się, ze zagram aż tak dużo spotkań, szczególnie od pierwszej minuty. Co mam powiedzieć, cieszę się, że tak szybko się to dzieje, ale też wiem, że piłka jest taka, że raz możesz być na fali, a potem nagle wszystko może się zmienić.  Jestem raczej pracowity, a przynajmniej tak o mnie mówią i liczę, że jeśli dalej będę się tak rozwijać, będzie dobrze.

- Po tym jak strzeliłeś w lidze dwa gole w dwóch meczach, nie zaszumiało Ci w głowie?
- Nie, ja na pewno nie jestem taką osobą, której może zaszumieć w głowie. Nie jestem chłopakiem, który nagle po dwóch golach uważa, że jest lepszy i udaje, że jest kimś innym. Ja twardo stąpam po ziemi, pamiętam, że nie miałem w życiu łatwo i nie jestem człowiekiem, któremu odbije po golach, albo z powodu pieniędzy.

 
Żona piłkarza Lecha podpisała lukratywny kontrakt. On jest przy niej bardzo ubogi

Jakub Kamiński, utalentowany piłkarz U13
Autor: CYFRA SPORT Jakub Kamiński

- Co to znaczy, że nie miałeś lekko w życiu?
- Nie wywodzę się z bogatej rodziny, ale było zawsze bardzo sportowo. Mama była gimnastyczką, tata akrobatą, od dziecka spędzałem czas na sali, do piątej klasy podstawówki trenowałem równolegle piłkę i gimnastykę. Pięniędzy nigdy nie było za dużo, przychodząc do Lecha musiałem np. pożyczać od starszych kolegów na buty. Wiedziałem, że na te pieniądze muszę sobie zapracować, więc nie wydawałem nigdy na prawo i lewo, z pierwszego kontraktu też wszystkie pieniądze oszczędzałem. Tak naprawdę, od 13. roku życia, kiedy wyjechałem do internatu, radziłem sobie sam, dzięki temu uważam się za osobę, jak na swój wiek bardzo dojrzałą, i nie mam problemu, by poukładać sobie takie życiowe sprawy.

- Gdzie kończą się Twoje marzenia?
-
Jak każdego chłopaka, który gra w piłkę - na dorosłej reprezentacji Polski. Nie chwaląc się, od początku stworzenia przez prezesa Bońka Akademii Młodych Orłów, w roczniku 2002 zawsze jestem powoływany i mam nadzieję, że do pierwszej kadry uda mi się dojść. Wiadomo, że marzę też, by zagrać kiedyś w jakiejś mocnej lidze, ale ciężko mi wskazać jedną, do której bardzo chciałbym trafić, no może prócz Ligi Mistrzów! Chciałbym po prostu grać przez parę lat na dobrym europejskim poziomie i wierzę, że to mi się uda.

- Kim jesteś poza boiskiem?
-
Ostatnio ten czas był dzielony przede wszystkim na futbol i naukę, teraz po zakończeniu roku szkolnego, będzie okazja przeczytać dobrą książkę i obejrzeć kilka filmów. Jeśli chodzi o moje pasje, to koledzy żartują sobie, że to głównie jedzenie i spanie, bo to mam chyba na najwyższym poziomie! Nie jestem osobą zamkniętą w domu, ale lubię sobie pospać, lubię dobrze odpocząć. Jak mam czas i ochotę lubię gotować samemu i choć w klubie mamy zapewniony znakomity catering, mam satysfakcję, kiedy sam sobie coś przygotuję. Nie da się ukryć, że lubię dobrze zjeść!

Śląsk Wrocław - Lech poznań, gdzie transmisja TV?

Jakub Kamiński, utalentowany piłkarz U13
Autor: CYFRA SPORT Jakub Kamiński

- Jakie zatem popisowe danie zaserwujesz dziewczynie na kolację?
- Myślę, że to będzie jakiś makaron, np.  z kurczakiem i suszonymi pomidorami. Nauczyłem się jeść sporo makaronów i ich przygotowywanie też sprawia mi sporo radości. Myślę, że na taką kolację coś w tym repertuarze by się znalazło…

- Skoro tak, to może po tym wywiadzie, zgłosi się po Ciebie klub z Serie A?
- Nie miałbym nic przeciwko temu! Na razie jednak chcę rozwijać się Lechu, mamy swoje cele na ten sezon, jesteśmy praktycznie nową drużyną, a walczymy o europejskie puchary i Puchar Polski. Razem możemy dużo osiągnąć, a co będzie w przyszłości, zobaczymy.

Robert Gumny: za nic nie zamieniłbym piłki na laskę [wideo]

Najnowsze