Rewelacyjny młokos z Górnika. Tak Dariusz Stalmach wkroczył na salony Ekstraklasy

2021-11-25 19:42
DARIUSZ STALMACH
Autor: LUCYNA NENOW /DZIENNIK ZACHODNI/ POLSKA PRESS/ EAST NEWS

Trener Jan Urban przyzwyczaił do tego, że lubi stawiać na młodych piłkarzy. W meczu z Legią szkoleniowiec Górnika zaskoczył wyjściową jedenastką. W pierwszym składzie wybiegł bowiem Dariusz Stalmach, który dopiero za kilka dni skończy 16 lat. Młokos zapamięta debiut, bo zabrzanie pokonali mistrza Polski 3:2, a po nim nie było widać tremy. Skąd się wziął ten rewelacyjny nastolatek, który tym występem zapisał się w historii klubu z Górnego Śląska i jak wyglądała jego droga do Ekstraklasy?

- Kiedy się dowiedziałem, że Darek zagra w pierwszym składzie przeciwko Legii, natychmiast pozmieniałem wszystkie domowe plany tak, by w niedzielne popołudnie móc usiąść przed telewizorem! – mówi były selekcjoner. Czternaście miesięcy wstecz, w trudnym covidowym czasie, Marcin Dorna, wtedy sprawujący opiekę nad reprezentacyjną drużyną rocznika 2005, wysłał powołanie na konsultację dla młodego chłopaka z Zabrza. – Zagraliśmy w trakcie obozu kontrolne spotkanie z drużyną starszego rocznika. Miałem wrażenie, że każdy kontakt Darka z piłką przynosił w nim coś pozytywnego. No i podoba mi się jego determinacja w osiąganiu założonych celów - zaznacza.

Oficjalnego występu w biało–czerwonym stroju Dariusz Stalmach – bo to jego na myśli ma dzisiejszy dyrektor sportowy Polskiego Związku Piłki Nożnej – jeszcze się nie doczekał. – „Orzełek”? Duma i szacun – mówi. – To byłby istotny krok w moim rozwoju. W tej chwili jednak najważniejsze jest podpatrywanie na treningach starszych kolegów i – oby! – zbieranie kolejnych minut i gier na ligowym boisku.

Tego nie wiedzieliście o Diego Maradonie! Były prezes PZPN wspomina legendę światowego futbolu

Kawał dobrego człowieka

Darek od minionej niedzieli jest rekordzistą zabrzańskiego Górnika w kategorii „najmłodszy ligowiec”. Wychodząc na murawę w meczu z mistrzami Polski ze stolicy, miał 15 lat i 348 dni. O dziewięć dni pobił tym samym 45–letni (!) rekord Joachima Hutki, odsunął też w cień osiągnięcie legendarnego Włodzimierza Lubańskiego. Wizerunków i zdjęć tego ostatniego jest na zabrzańskim stadionie bardzo wiele – to przecież jedna z największych ikon „górników”. W niedzielę jednak wypełniona po brzegi Arena Zabrze skandowała tylko dwa hasła: „Łukasz Podolski” – bo mistrz świata zdobył pierwszą bramkę w polskiej lidze, oraz „Do młodzieży świat należy”. To drugie skierowane było oczywiście pod adresem górniczego debiutanta. A ten... wcale nie sprawiał wrażenia stremowanego ani zamieszaniem wokół swojej osoby, ani zestawianiem swego nazwiska z nazwiskami wielkich. – „Poldi”? Kawał piłkarza i kawał dobrego człowieka. Bardzo mnie wspiera każdego dnia na treningu. A mój rekord? Kiedyś postawiłem sobie za cel debiut w lidze przed 16. urodzinami. Fajnie, że się udało!

Diego Maradona podarował mu koszulkę. Były kapitan kadry o „asyście” przy golu Argentyńczyka [WIDEO]

Od noszenia piłek nie ma odwrotu

Dla nowego rekordzisty występ w otoczeniu starszych partnerów (od Podolskiego dzielą go przecież aż dwie dekady!) to nie pierwszyzna. Od półtora sezonu grywa w ekipie występującej w Centralnej Lidze Juniorów, a więc w gronie osiemnastolatków. – Być może w pierwszych dniach ktoś krzyknął czasem na niego lekceważąco: „Młody”. Ale wkrótce słyszałem już tylko „Daro”, i to wypowiadane z sympatią. Widząc jego zaangażowanie w grę, szukanie na boisku nowych rozwiązań, chłopaki w drużynie zaczęli słuchać jego podpowiedzi i patrzeć na niego z uznaniem – przyznaje Radosław Osadnik, który wespół z Janem Żurkiem, kolejnym admiratorem talentu Stalmacha, prowadzi ekipę Górnika w CLJ. Szesnastolatek jest dziś jej liderem, w trakcie meczów rządzi i dzieli w środku pola, do tego – choćby w juniorskich meczach z Wartą czy Jagiellonią – strzela czasami piękne bramki. – Bo uderzenie zza „szesnastki” też ma niczego sobie – dopowiada Osadnik. Z drugiej strony – zwyczaje piłkarskie są niezmienne od dekad, a skala talentu odstępstwa od nich nie usprawiedliwia. – No więc po treningach czy meczach Darek, jako najmłodszy w drużynie, wciąż zbiera piłki, liczy sprzęt i znosi go do szatni.

Przed meczem Leicester - Legia. To jego musi zatrzymać mistrz Polski. Były angielski kadrowicz nie ma wątpliwości

Dariusz Stalmach
Autor: Cyfrasport Dariusz Stalmach w meczu z Legią zadebiutował w Ekstraklasie

Legenda o „trudnym dzieciństwie”

Tak było i po ligowym debiucie, przeciwko Legii; najpierw poszedł do szatni, z workiem pełnym futbolówek, a dopiero potem stanął przed szpalerem żurnalistów, by opowiedzieć o swych odczuciach, przeżyciach i planach. Nie zapomniał o nikim: – Dziękuję trenerowi Urbanowi za debiut. Dziękuję trenerom Żurkowi i Osadnikowi za to, że dostałem od nich szansę w CLJ. Dziękuję byłemu już dyrektorowi Arturowi Płatkowi za jego wsparcie i wiarę we mnie. I dziękuję tacie, bo to pod jego okiem w wieku 8 lat rozpocząłem treningi. I to dzięki niemu jestem dziś w tym miejscu, choć... był w całym tym minionym okresie chyba największym katem!

To ostatnie zdanie jeszcze w niedzielny wieczór zamieściły kibicowskie serwisy internetowe. – Więc kiedy w poniedziałkowy poranek budziłem Darka do szkoły, rozpocząłem przekornie: „Za kilka lat, cytując te słowa, wszyscy będą pisać o twoim trudnym dzieciństwie i o tym, jakie przeszkody musiałeś pokonać!”. Choć prawdą jest, że z reguły musiał wykonać o te pięć „pajacyków” więcej od innych moich podopiecznych – uśmiecha się Grzegorz Stalmach, ojciec nowego zabrzańskiego rekordzisty. Sam też kopał piłkę w Górniku, między innymi w towarzystwie późniejszych świetnych ligowców: Adama Kompały czy Jacka Wiśniewskiego. Jego nadzieje na karierę przerwała poważna kontuzja. Stalmacha–junior – na szczęście – urazy do tej pory omijały.

To on rozjechał Legię! Nie zgadniecie jaki przydomek ma bohater Górnika [WIDEO]

Dariusz Stalmach
Autor: Cyfrasport Dariusz Stalmach to najmłodszy debiutant w Ekstraklasie w barwach Górnika Zabrze

Perfekcjonizm pod lupą rówieśników

Inne „przeszkody” pokonuje zaś zespołowo, przy ogromnym wsparciu rodziców. Ot, choćby dojazdy do szkoły... – Przez rok codziennie pokonywałem około stu kilometrów, by Darka dowieźć na lekcje i z nich odebrać – pan Grzegorz wspomina rok szkolny 2017/18, w trakcie którego jego syn był uczniem nowo otwartej Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Radzionkowie. To – po okresie treningów w ojcowskiej Akademii Piłkarskiej Sparta oraz rocznej przygodzie z katowickim Rozwojem (tu stawiał pierwsze kroki i piłkarsko ukształtował się między innymi Arkadiusz Milik) – krótki, ale ważny okres w życiu Darka. Również mentalnie; wchodził bowiem w zespół, który miał na koncie między innymi mistrzostwo Śląska w swej kategorii wiekowej. Radzionkowska akademia piłkarska chwilę wcześniej „wypuściła w świat” między innymi Piotra Starzyńskiego (dziś ma już pokaźny dorobek ligowy w krakowskiej Wiśle) i Mateusza Lippa (od półtora roku w Schalke 04 Gelsenkirchen), zbierając doświadczenia w postępowaniu z piłkarskimi talentami i indywidualnościami. W przypadku Stalmacha–juniora, świadomego swych celów i dróg do nich wiodących, dla obu stron była to ciekawa i... niełatwa lekcja. – Darek chciał się rozwijać. Dbał o siebie, odpowiednio się odżywiał, pilnował regeneracji po wysiłku. Wiem, że miał też dodatkowe zajęcia piłkarskie – mówi Henryk Sobala, dyrektor sportowy SMS–u i zarazem trener drużyny, do której trafi Stalmach–junior.

Rzeczywiście, czasami urządzaliśmy sobie indywidualne treningi z piłką – potwierdza jego ojciec (legitymujący się licencją UEFA B). – Z kolei w pracy nad motoryką, ale też nad techniką biegu i ruchu, pomagał nam – i pomaga do dziś – Karol Sieński (obecnie członek sztabu szkoleniowego wodzisławskiej Odry – dop. aut.). To bardzo ważny element rozwoju - dodaje.  W zgranej grupie nastolatków niektóre z tych elementów samodoskonalenia (i samo dążenie do perfekcji) przyjmowane były... kontrowersyjnie. Umiejętnościami i boiskową postawą Darek jednak nie tylko potwierdzał słuszność tej drogi, ale i przekonywał do siebie (i do niej) tych nieprzekonanych. Choć – powtórzmy – łatwo nie było...

Lukas Podolski publicznie nazwany debilem. Łukasz Jurkowski nie zamierzał się hamować, porażające wpisy

Scenariusz z elementami pokory

I łatwo nie będzie teraz, po ligowym debiucie. – Lubię takich charakternych, bezczelnych młodych zawodników – podkreślał na pomeczowej konferencji Jan Urban. Słowo „bezczelny” w tej wypowiedzi zabrzmiało co prawda jak komplement, nie jest wszakże gwarancją tego, że młody pomocnik wybiegnie na murawę w najbliższej kolejce; że na stałe wywalczył już miejsce w jedenastce. – Darek jest tego świadom, ma w sobie wiele pokory – przekonuje jego „kat”, czyli Grzegorz Stalmach. Historia niesie momentami gorzkie lekcje w tej dziedzinie. Janusz Sroka, absolutny rekordzista w dziejach ligi w kategorii „wczesny debiut” (15 lat i 57 dni), na kolejny występ ligowy czekał ponad cztery lata! Z drugiej strony – został nawet mistrzem Polski (w wieku 26 lat). Czy to dobry scenariusz dla „młodego i bezczelnego” z Zabrza?

Robert Lewandowski nie został doceniony za swój wyczyn. Dziwna decyzja UEFA, fani są w szoku

Sonda
Czy Lukas Podolski poprowadzi Górnik do sukcesów?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze