Wicemistrz Polski w pięknym stylu przeszedł Szwedów. Na talentach Lech zarobi miliony

2020-09-18 9:13 Piotr Koźmiński
Jakub Moder, Lech Poznań
Autor: Cyfra Sport Jakub Moder

Piłkarska Szwecja w szoku. Choć faworytem meczu II rundy eliminacji Ligi Europy było Hammarby, to Lech urządził rywalowi potop, rozbijając go 3:0. Wicemistrz Polski pokazał klasę i wielkie talenty. Na boisku pojawili się Jakub Kamiński (18 l.), Jakub Moder (21 l.), Tymoteusz Puchacz (21 l.) i Filip Marchwiński (18 l.), którzy prędzej czy później zostaną sprzedani za grube miliony.

Najnowszy szlak młodym kolegom przetarł Kamil Jóźwiak, który we wtorek przeszedł z Lecha do Derby County za 4,3 miliona euro. Kto następny? Lech zapewnia, że w tym okienku już nikt. No, chyba że trafi się oferta nie do odrzucenia. Ale prędzej czy później talenty zaczną „wyfruwać”.

Znamy przyszłość Damjana Bohara. Super Express rozmawiał z agentem Słoweńca

W końcówce meczu z Hammarby piękną bramkę dla Lecha zdobył Filip Marchwiński. Ten pomocnik znajduje się w notesach wielu europejskich klubów, a jego menedżerem jest słynny Włoch Giovanni Branchini, który prowadził kariery takich tuzów jak Brazylijczycy Ronaldo, Romario, Cafu, pośredniczył też w przejściu Cristiano Ronaldo ze Sportingu do Manchesteru United czy w objęciu Bayernu przez Pepa Guardiolę. Branchini kilka razy zapewniał SE, że z transferem„Marchewy” się nie spieszy, bo chłopak ma dobre warunki do rozwoju w Poznaniu. I choć w ostatnich dniach mówiło się, że Marchwińskiego chcą Torino i Ajax, to raczej młodziak jeszcze zostanie. Jego obecną wartość szacujemy na około 5 mln euro, ale powinna znacząco rosnąć.

Werner Liczka: Frydrych w Wiśle? To bardzo dobry transfer dla obu stron

W tym momencie wydaje się, że z tych czterech talentów najwięcej Lech mógłby zarobić na Jakubie Moderze. Z naszych informacji wynika, że RB Lipsk w tym okienku transferowym dawał już  6 milionów euro, ale Lech odrzucił ofertę. Nieoficjalnie można usłyszeć, że gdyby na stole pojawiło się 8 mln euro, to w Poznaniu zapaliłoby się zielone światło, co by oznaczało rekord Ekstraklasy.

Ze Szwedami z bardzo dobrej strony pokazali się też Puchacz i Kamiński (gol na 2:0). Zwłaszcza „Puszka” wzbudza spore zainteresowanie, ale Lech uznał, że ani na niego, ani na „Kamyka” jeszcze nie pora. Ich wartość wydaje się podobna, oscyluje wokół 4 milionów euro, jednak Lech woli poczekać. Bo (świetna) gra w pucharach jeszcze może wywindować ich cenę.

Henning Berg: Omonia osiągnęła cel, ale chcemy zaatakować Ligę Mistrzów

Najnowsze