Bartosz Kwolek jest wielkim fanem futbolu! W rozmowie z „SE” zdradził, którym klubom kibicuje [WYWIAD]

Bartosz Kwolek
Autor: Tomasz Kudala / PressFocus Bartosz Kwolek

Bartosz Kwolek (23 l.) poprowadził VERVĘ Warszawa do brązowego medalu mistrzostw Polski, a sam w decydującym o medalu spotkaniu zgarnął tytuł MVP. Przyjmujący warszawskiego klubu prywatnie jest także wielkim fanem futbolu. W rozmowie z SE „Kwolo” opowiedział o swojej drugiej pasji, o tym którym klubom kibicuje najmocniej, a także z którym sportem „zaprzyjaźnił się” w pierwszej kolejności.

Super Express: - Jesteś jednym z najbardziej obiecujących polskich siatkarzy młodego pokolenia. Czy to prawda, że poza siatkówką jesteś również wielkim fanem piłki nożnej?

Bartosz Kwolek: - Tak, to prawda. Bardzo lubię futbol, choć mimo wszystko nie nazwałbym się wielkim fanem. Wszystko sprowadza się niestety do braku czasu, z powodu którego nie jestem w stanie oglądać wielu meczów. Staram się jednak być na bieżąco. Regularnie oglądam Ligę Mistrzów, ze względu na Mateusza Klicha, który jest bratem mojej dziewczyny staram się także śledzić jego poczynania Leeds United.

- Z którą dyscypliną sportową „zaprzyjaźniłeś się” w pierwszej kolejności? Z piłką nożną czy z siatkówką?

- Zdecydowanie z piłką nożną. W czasach, w których dorastałem każdy dzieciak na podwórku grał w piłkę i każdy marzył o tym, aby w przyszłości zostać słynnym piłkarzem. Ja nie byłem w tym przypadku wyjątkiem. Za młodu próbowałem jednak swoich sił w wielu dyscyplinach i tak naprawdę na siatkówkę w 100% postawiłem dopiero po latach. Jak jednak pokazała przyszłość, mój wybór okazał się słuszny.

Igor Sapała: Gramy najlepszą piłkę w kraju [WYWIAD]

- Miałeś okazję trenować za młodu w którymś z klubów piłkarskich? Jak w ogóle rozpoczęło się twoje zainteresowanie tą dyscypliną sportu?

- Tak, pochodzę z Płocka i przez krótki okres czasu trenowałem w juniorskich rocznikach miejscowej Wisły. Tak naprawdę był to jednak jedynie krótki epizod, a zdecydowanie większą styczność z futbolem miałem na podwórku, gdzie na grze w piłkę spędzałem długie godziny.

- Kiedy ostatecznie zdecydowałeś się postawić na siatkówkę?

- Tak naprawdę stało się to dopiero w wieku gimnazjalnym. Wtedy uświadomiłem sobie, że to jest to co chciałbym robić w życiu i jestem gotów poświęcić się temu w 100 procentach. To był oczywiście mój wybór, ale bardzo ważne było także zdanie mojego taty, który w przeszłości amatorsko grał w siatkówkę. Jak widać był to dobry wybór, dziś mam bowiem na koncie m.in. mistrzostwo świata.

Jan Tomaszewski MASAKRUJE Paulo Sousę, mówi o SZATAŃSKICH pomysłach. „Żądam od pana...” | Futbologia

- Kto jest twoim piłkarskim idolem i dlaczego?

- Przyznam się, że osobiście nie lubię określenia „idol” i prawdę mówiąc nie mam w życiu żadnych idoli. Byli jednak piłkarze, których bardzo lubiłem i ceniłem. Do takich z pewnością należy legenda Interu, Javier Zanetti. Według mnie był to gość, który kochał tę grę i było to widać w każdym jego zagraniu. Do tego godne podziwu było jego poświęcenie jednym barwom. Ja także, podobnie jak Javier wyznaję zasadę, że jeśli dobrze czujesz się w danym miejscu i wszystko idzie w dobrym kierunku to warto zostać tam na dłużej.

- Którym zespołom piłkarskim kibicujesz?

- Moim ulubionym klubem jest Inter Mediolan. Kibicuję mu mniej więcej od dekady i znajomi śmieją się ze mnie, że wybrałem najgorszy możliwy moment na rozpoczęcie swojej „przygody” z Interem. Pamiętajmy bowiem, że w 2010 roku zespół prowadzony przez Jose Mourinho triumfował w Lidze Mistrzów, a ja zacząłem kibicować mediolańczykom niedługo po tym sukcesie.

"Na myśl o derbach szybciej bije mi serce". Rafał Boguski, weteran derbów Krakowa

- Skąd wzięło się twoje zamiłowanie akurat do Interu?

- Tak naprawdę wszystko zaczęło się od legendarnej gry komputerowej. Za młodu często grywałem bowiem w Pro Evolution Soccer 6, a Inter miał tam naprawdę potężny skład. W ataku grali Adriano ze Zlatanem Ibrahimoviciem, byli Alvaro Recoba, Marco Materazzi czy Ivan Cordoba. Mówiąc krótko, była tam tak znakomita ekipa, że aż głupio było grać inną drużyną. A potem mimowolnie rozpoczął się mój „związek” z Interem, który trwa do dziś.

- Jakim typem kibica piłkarskiego jesteś? Wolisz obserwować wszystko z perspektywy stadionu czy raczej preferujesz śledzenie spotkań sprzed telewizora?

- Zdecydowanie ten pierwszy wariant. Dopóki była taka możliwość to bardzo lubiłem pójść na stadion, zobaczyć jak to wszystko wygląda na żywo. Oczywiście ze względu na wprowadzone obostrzenia na razie nie mogę pojawiać się na trybunach, nad czym mocno ubolewam. Mam jednak nadzieję, że z czasem cała sytuacja się unormuje i zdążę jeszcze zagościć na niejednym stadionie.

- W przypadku szczypiornistów bardzo popularną formą rozgrzewki jest gra w piłkę nożną. Czy w przypadku siatkarzy jest podobnie?

- Nie, absolutnie. Podczas mojej przygody z siatkówką nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, abyśmy grali na treningu w piłkę nożną. W szczypiorniaku – owszem. Pamiętam, że grając w piłkę ręczną w jednym z juniorskich roczników Wisły Płock często element treningu stanowiła gra w „nogę”. W siatkówce tego typu gry nie mają jednak racji bytu. Tak naprawdę wszystko wynika ze specyfiki tych sportów. Zarówno w piłce nożnej jak i ręcznej jest dużo biegania, chodzi o ciągłe przemieszczanie się. W siatkówce rodzaj wysiłku jest zupełnie inny i myślę, że trenerzy unikają tego typu gierek także ze względu na obawę przed urazami zawodników.

- Masz poczucie, że obecny rok pod kątem reprezentacyjnym będzie dla ciebie tym najważniejszym? Mamy w końcu IO, a wy jesteście jednym z faworytów do złota.

- Oczywiście. Mamy rok olimpijski, a igrzyska są taką imprezą, do której każdy chce przygotować się jak najlepiej. I nie mam na myśli tylko naszej reprezentacji, ale wszystkich sportowców biorących udział w tej imprezie. Rok olimpijski na pewno rządzi się trochę swoimi prawami, ale my jako reprezentacja Polski w siatkówce zrobimy wszystko, aby przygotować się do tego turnieju jak najlepiej.

- Jak twoim zdaniem najlepiej przygotować się do tak ważnej imprezy w tak trudnym, pandemicznym okresie?

- Mogę mówić tylko na bazie własnych doświadczeń, ale jeśli chodzi o siatkówkę to my tych obostrzeń tak naprawdę nie mamy wiele. Jesteśmy w ciągłym treningu i choć nie znamy jeszcze szczegółów przygotowań pod kątem IO to jak na razie wszystko idzie całkiem sprawnie. Zanim jednak sezon reprezentacyjny, czekają mnie jeszcze Play-Off’y w Plus Lidze i na tym obecnie się skupiam.

- Mając w perspektywie Igrzyska Olimpijskie uczysz się języka japońskiego? Podpytujesz Michała Kubiaka i Bartka Kurka o jakieś słówka?

- Nie, nic z tych rzeczy (śmiech). Nie mam zamiaru uczyć się japońskiego i nie prosiłem chłopaków o żadne lekcje wprowadzające.

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze