Wojciech Szczęsny notuje fantastyczną passę, bo odkąd wszedł do bramki Barcelony, ta drużna nie przegrała żadnego meczu. Jednak szybkimi krokami zbliża się powrót na boisko Marca-Andre ter Stegena, który jest bramkarzem Barcelony prawie od 11 lat. Według hiszpańskich mediów "Barca" jest bliska przedłużenia umowy ze Szczęsnym, więc trener Hansi Flick stanie przed dylematem, na którego z dwóch znakomitych bramkarzy postawić.
„Super Express”: – Jak pan ocenia Szczęsnego, mając na uwadze, że z nim w bramce Barcelona nie przegrała kolejnych 19 meczów?
Jacek Gmoch: – Najszybciej u ludzi starzeje się system nerwowy, również refleks, który jest ważny u bramkarzy. Z kolei doświadczenie jest niezwykle ważne na tej pozycji, która jest inna niż pozostałe w drużynie. Doświadczenie i antycypacja są wielkimi zaletami Szczęsnego.
– Treningi wznowił ter Stegen i niebawem ma być gotowy do gry. Jak pan myśli, na kogo postawi trener Flick?
– Umowa ze Szczęsnym polegała na tym, że będzie do momentu, kiedy wróci ter Stegen, więc dla mnie sprawa jest prosta. Do całej sytuacji doszło przypadkowo przez kontuzję Niemca. Rolę jego następcy wspaniale wypełnił Szczęsny, ale i Inaki Pena, bo nie można powiedzieć, że bronił źle. Dla mnie to normalne, że ter Stegen po powrocie zajmie pozycję nr 1 w bramce.
– A czy posadzenie Szczęsnego na ławce będzie czymś normalnym, skoro drużyna nie przegrywa?
– Nie możemy zapominać, przez ile lat Niemiec był pierwszym bramkarzem Barcy i nie zawodził. Flick zna go dobrze, jak i Szczęsnego. Ma ich na co dzień i wie najwięcej, a my najmniej. Wie, jaki jest ich stan psychofizyczny i że może będzie potrzebna rywalizacja. Pamiętajmy, że zmieniła się linia obrony pod nieobecność ter Stegena, regularnie gra młodziutki Pau Cubarsi, więc trener na pewno będzie wszystko analizował.
– Jeśli postawiłby w decydującej fazie Ligi Mistrzów na niemieckiego bramkarza, to wykreśli z kadry Szczęsnego.
– Nie wiem czy warto ryzykować i stawiać na ter Stegena, bo jednak będzie potrzebował czasu na aklimatyzację po tak długiej przerwie. Pamiętajmy, że ma prawie 33 lata i jest po ciężkiej kontuzji, więc nie wiadomo, jak szybko osiągnie formę meczową. To jest fajny temat do dyskusji, ale pełną wiedzę ma trener Flick. Wybór pomiędzy ter Stegenem a Szczęsnym to sprawa rozwagi, wiedzy i umiejętności oceny wartości zawodnika. Również tego, że gdy do bramki wszedł Szczęsny, to zmalała liczba traconych goli. Obecnie trenerzy mają narzędzia, by sprawdzić, w jakiej formie psychofizycznej jest piłkarz, choćby za pomocą odpowiednich testów. Na pewno Flick dokona obiektywnego wyboru.
– To, że ter Stegen jest rodakiem szkoleniowca, ma znaczenie?
– Żadnego. Nie znam trenera, który chciałby wsadzić gorszego zawodnika do składu, a lepszego zostawić na ławce. Nawet najgłupszy tak by nie zrobił, chyba że chce przegrać mecz.