6:2, 6:2 i awans. Iga Świątek suchą stopą przeszła przez I rundę turnieju w Tokio. Na betonowych kortach w stolicy Japonii Polka dopiero się rozkręca, choć w pomeczowej rozmowie stwierdziła, że olimpijska trema była spora.
- Stres jest naprawdę duży, większy niż normalnie. Mimo tego, że mój tata mi dużo opowiadał o igrzyskach, to dopiero jak tu przyjechałam, to zrozumiałam jak to właściwie jest i czym różni się ten turniej od reszty. Cieszę się, że jestem już w drugiej rundzie i będę miała kolejną okazję, żeby zdobyć więcej doświadczenia, bo wiem, że igrzyska jako turniej są dziwne, kolokwialnie mówiąc. Wszystko jest inne i do wszystkiego trzeba się przyzwyczaić – mówiła po spotkaniu Iga Świątek. Całą rozmowę z polską tenisistką przeczytacie TUTAJ.
Tokio 2020. Trener Piotr Sierzputowski: Daję Idze Świątek solidną czwórkę z plusem
„Turniej miała otworzyć japońska nadzieja na złoto, a zrobiła to nasza Mona Barthel i wyraźnie przegrała z rozstawioną z nr 6 Polką Igą Świątek” – napisał portal ran.de, wyraźnie zaznaczając, że tenisistka z Raszyna to zwyciężczyni ubiegłorocznego French Open. „Mona Barthel musi pakować walizki zaledwie po jednym meczu w Tokio” - stwierdzają smutny fakt dziennikarze serwisu sport1.de.
"Mona Barthel z Neumünster mogła udanie rozpocząć turniej na najważniejszym korcie w Tokio, ale szybko się z obiektem i całym turniejem, przegrywając 2:6, 2:6 z Igą Świątek z Polski. Spotkanie zostało przeniesione na największy kort, bowiem mecz Naomi Osaki został przełożony na niedzielę. Japońska gwiazdka rozpaliła w piątkowy wieczór ogień olimpijski" – można przeczytać na faz.net.
Tokio 2020: Pierwsze złoto! Świątek z awansem, zawiedli wioślarze
W II rundzie Świątek zagra z reprezentantką Hiszpanii Paulą Badosą, która w pierwszym spotkaniu poradziła sobie z Kristine Mladenović z Francji. Mecz Świątek w poniedziałek lub wtorek.