Tokio 2020. Michał Kubiak wraca do zdrowia. „Nie chcę stracić całego turnieju”

2021-07-26 14:41
Michał Kubiak
Autor: Cyfra Sport Michał Kubiak

Dwie dobre wiadomości usłyszeli polscy kibice siatkówki. Polacy pokonali gładko Włochów 3:0, odnosząc pierwsze zwycięstwo w turnieju Tokio 2020. Ale druga informacja była jeszcze lepsza: na boisku pod koniec trzeciego seta pojawił się na chwilę Michał Kubiak! Kapitan reprezentacji siatkarzy jest coraz bliżej powrotu na boisko, po dolegliwościach kręgosłupa, które uniemożliwiły mu wyjście na inaugurację zawodów olimpijskich Tokio 2020 z Iranem.

Na razie Michał Kubiak wszedł na kilka chwil, ale to wystarczyło, by wlać mnóstwo optymizmu w serca kibiców. Sam „Kubi” też był w dobrym humorze po zwycięskim spotkaniu. – Dwie minuty, które spędziłem na boisku, mi pomogły, dodały mi pewności siebie – powiedział. – Mogłem dotknąć piłki, przebiec się za nią. Mam trochę problemów z plecami, ale staramy się robić wszystko, żeby było dobrze. Robimy to z rozsądkiem. Nie chcę przyspieszyć, by nie stracić całego turnieju. Jestem bliżej powrotu na boisko, uczę się cierpliwości – zastrzegł Kubiak. – Są za nami dwa mecze: nerwowy, przegrany i drugi, pod kontrolą. Przyczynił się do tego Bartek Kurek. Jest gościem, od którego wiele zależy na boisku. Jeżeli daje coś od siebie więcej niż atak i zagrywka, choćby aktywność w obronie, stara się przekazywać niemałą wiedzę chłopakom, bo jest doświadczonym graczem.

Ryszard Bosek o meczu Polska - Włochy: Rozbiliśmy ich taktykę, padli zupełnie

Tokio 2020. Bartosz Kurek jest w gazie! „To nie maks naszych możliwości”

Kubiak skomentował doniesienia, że po przegranym meczu z Iranem doszło do męskiej rozmowy w gronie kadrowiczów. – Nie było rozmowy na zasadzie paniki, zawsze jest analiza. Nie chodziło o to, żeby wywierać dodatkową presję. Ciesze się, że wyszliśmy i kontrolowaliśmy mecz – powiedział.

Nowakowski zdradził tajemnicę małżeństwa. Czasami jest ostro, żona musi to robić

Jak się okazało, Michał Kubiak sam dyrygował zmianami trenera Heynena. Jak zdradził po meczu szkoleniowiec, kapitan kadry poprosił go o wpuszczenie na parkiet, a potem... sam się zdjął w pewnym momencie. – Kto jest trenerem tej drużyny? No przecież widać, że nie ja – śmiał się belgijski selekcjoner.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze