Nadzieja reprezentacji Polski spadła z Bundesligi. Dostało mu się po uszach!

2020-06-28 18:16 JWa
Dawid Kownacki, Robert Lewandowski
Autor: Cyfra Sport Dawid Kownacki i Robert Lewandowski

Sobota nie była szczęśliwym dniem dla kibiców Fortuny Duesseldorf. Ostatnia kolejka Bundesligi przesądziła o spadku tej drużyny z niemieckiej elity. Wygląda więc na to, że Dawid Kownacki, uznawany za jedną z nadziei reprezentacji Polski, w kolejnym sezonie zagra na drugim szczeblu rozgrywek. Artur Wichniarek uważa, że forma napastnika jest daleka od ideału i obecnie kadra nie miałaby z niego żadnego pożytku.

Dawid Kownacki z pewnością nie będzie najlepiej wspominał sezonu 2019/20. Występy w Fortunie Duesseldorf miały pozwolić mu na powrót do dobrej formy, a przede wszystkim zapewnić miejsce w drużynie narodowej. Tymczasem "Kownaś" zmagał się z kontuzjami, a jego zespół ostatecznie spadł z Bundesligi po porażce w ostatniej kolejce z Unionem Berlin. W tej dyspozycji napastnikowi będzie bardzo trudno o miejsce w kadrze na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Tego zdania jest m.in. Artur Wichniarek, który swoją opinię przedstawił w magazynie "Cafe Futbol", emitowanym na antenach Polsatu Sport.

Robert Lewandowski jest już w piątce najlepszych piłkarzy na świecie?! POTĘŻNY awans

- Oczekiwania chyba przerosły mentalnie piłkarzy Fortuny, którzy przegrali z kretesem. Na dodatek Werder Brema wygrał z FC Koeln i to Fortuna spadła do 2. Bundesligi. To, że Kownacki chciałby grać w reprezentacji Polski, to dziś marzenie ściętej głowy - stwierdził "Wichniar". Jednocześnie były reprezentant Polski przypomniał sytuację ze swojej kariery. Jego doświadczenie powinno wlać nieco otuchy w serce młodszego kolegi po fachu, który w minionym sezonie nie strzelił nawet gola w Bundeslidze.

Zaledwie 40-letni reprezentant kraju NIE ŻYJE. Cierpiał na straszliwą chorobę

Super Sport 25.06

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

- Dawid mu się odbudować. Ja też miałem taką sytuację. Poszedłem do pierwszoligowej Arminii Bielefeld, spadłem z nią do drugiej ligi i tam zacząłem strzelać gole. Stałem się Arturem Wichniarkiem, którego znali kibice z Widzewa Łódź. Choćby dlatego sądzę, że spadek nie jest największą tragedią - podsumował Artur Wichniarek w telewizyjnym programie.

Najnowsze