Rafał Gikiewicz przed powrotem do Bundesligi: Powołanie do reprezentacji dało mi kopa do pracy

2019-08-17 7:43 Rozmawiał Jerzy Chwałek
Rafał Gikiewicz, Union Berlin
Autor: East News Rafał Gikiewicz

Bramkarz Rafał Gikiewicz (32 l.) odlicza godziny do powrotu na boiska 1. Bundesligi. W poprzednim szalonym sezonie wywalczył z Unionem Berlin awans i został powołany do reprezentacji Polski. Teraz chce iść za ciosem i spełniać swoje marzenia. - Powołanie do reprezentacji dało mi kopa do pracy - mówi "Super Expressowi" Gikiewicz.

"Super Express": Występy w Bundeslidze zwiększą pana szanse na zadomowienie się w reprezentacji?

Rafał Gikiewicz: To raczej pytanie do trenera bramkarzy kadry Andrzeja Woźniaka. Mnie wcześniej nie ruszało to, gdy ktoś mówił, że Gikiewicz gra tylko w II lidze niemieckiej. Każdy kto się zna, wie jak bardzo silna jest to liga. Awans do 1. Bundesligi i powołanie do kadry dały mi kopa, ale i większą pewność siebie. Inaczej jesteś traktowany, szczególnie grając na niemieckiej ziemi, gdy na zgrupowaniu kadry siedzisz przy jednym stoliku z Lewandowskim, Krychowiakiem albo Milikiem.

- Jak to dokładnie zrozumieć?

- Czuję się bardziej dowartościowany. Człowiek kopie tę piłkę codziennie i przez tyle lat. Dlatego gdy jechałem na kadrę, zastanawiałem się, co robi Fabiański inaczej ode mnie, albo co je Lewandowski a czego ja nie jem. Wszystko było dla mnie nowe, ale przekonałem się, że to tacy sami ludzie jak ja. Jedyne co nas różni to, że jeden gra w większym klubie a drugi w mniejszym. Jeden zarabia więcej a drugi mniej. Powołanie do kadry było potwierdzeniem tego, co zawsze miałem w głowie, że jestem w stanie w niej być i trenować z tymi piłkarzami.

- Mecze w Bundeslidze to kolejne wezwanie. Wcześniej we Freiburgu był pan rezerwowym, a w Unionie jest pan numerem 1. Czuje się różnicę?

- To inna sytuacja, ale nikt mi nie da miejsca za darmo. Mam kredyt zaufania u trenera, ale muszę potwierdzać formę na każdym treningu. Czuję większą odpowiedzialność i presję.

- Przed meczem z RB Lipsk wasi kibice zapowiedzieli protest w postaci 15 minutowej ciszy. Przeciwko klubowi rywala zbudowanemu za wielkie pieniądze. Listem do kibiców zaprotestował pan przeciwko bojkotowi.

- To nie była krytyka naszych kibiców. Wyraziłem swoje zdanie, że mogliby protestować w inny sposób, na przykład przed meczem, albo jakąś choreografią. Doping będzie nam potrzebny od początku, a na stadionie powinno być święto. Dlatego opublikowałem ten list. Żyję w wolnym kraju i mogę mówić i pisać, co mi się podoba. Sądzę, że nikt tego bojkotu w klubie nie popiera, od dyrektora do prezesa, ale wszyscy boją się mówić o tym głośno, dlatego mój komentarz wywołał pewną burzę. Klub mnie poprosił, żebym dalej nie wchodził w dyskusje z kibicami, więc koniec kropka, temat uważam za zamknięty.

- O co Union będzie grał w nowym sezonie?

- O utrzymanie. Jesteśmy małym klubem, bez doświadczenia, ale nie będziemy małą myszką, która się wszystkich boi. Uważam że transfery są na plus. Pozyskanie choćby Nevena Suboticia, który zdobywał mistrzostwo Niemiec i ma doświadczenie międzynarodowe, powinno dodać pewności siebie młodym zawodnikom.

Najnowsze