Timo Hubers, piłkarski "pacjent zero", dla SE o walce z koronawirusem: Straciłem węch i smak

2020-03-29 15:53 Jerzy Chwałek
Timo Huebers przez koronawirusa stracił węch i smak
Autor: IMAGO Timo Huebers przez koronawirusa stracił węch i smak

Niemiecki obrońca II-ligowego Hannoveru Timo Hubers (24 l.) był pierwszym piłkarzem w profesjonalnym sporcie, u którego wykryto koronawirusa. Po dwóch tygodniach silny organizm młodego sportowca zwalczył chorobę i Timo może już trenować. Piłkarski ”pacjent zero”, jak ochrzciły go niemieckie media, opowiedział Super Expressowi o najtrudniejszych momentach choroby, utracie smaku i węchu, a także o meczu w Bundeslidze przeciwko Robertowi Lewandowskiemu.

Super Express: Cieszymy się, że szybko doszedłeś do zdrowia. Powiedz, który moment z ostatnich dwóch tygodni był dla ciebie najtrudniejszy - gdy dowiedziałeś się o zakażeniu wirusem czy samo leczenie choroby?
Timo Hubers:
Gdy usłyszałem diagnozę to byłem zupełnie zaskoczony. Już jakieś dwa tygodnie wcześniej dużo wiedziałem o epidemii w Chinach, bo śledziłem informacje w telewizji, czytałem gazety. Ale nie sądziłem, że koronawirus dotknie mnie, skoro żyję w Niemczech, tak daleko od Chin. Całe dwa tygodnie kwarantanny były dla mnie ciężkie, bo nie mogłem prawie nic robić. Nie miałem aż tak ciężkich objawów choroby, ale czas się dłużył i mówiąc wprost - było nudno, bo nie lubię bezczynności.

Robert Lewandowski dla „SE” o personelu medycznym: Życzę wam siły i wytrwałości. Niech dobro do was wróci

-Jakie objawy koronawirusa wystąpiły u ciebie?
-Przez 10 dni nie miałem w ogóle węchu i smaku. Piłem różne napoje, jadłem rożne potrawy, a czułem jakbym spożywał to samo. To był najgorszy i najbardziej dokuczliwy objaw u mnie. Przez kilka dni miałem podwyższoną temperaturę, powyżej 37 stopni. Test na koronawirusa był u mnie pozytywny, ale w sumie chorobę przeszedłem w miarę łagodnie.

- Byłeś w szpitalu czy leczenie odbywało się w domu?
- Pozostawałem w domu. Pierwsze 2,3 dni były najtrudniejsze, bo byłem wyczerpany i naprawdę chory. Nie mogłem za bardzo się ruszać, ale później było lepiej.

Krychowiak cytuje Churchilla! W specjalnym WIDEO dla „SE” dziękuje polskiemu personelowi medycznemu

- Drugi test przeszedłeś zgodnie z procedurą po dwóch tygodniach…
-Tak. Już jakieś 3 dni przed testem czułem się zupełnie dobrze. Wykonywałem nawet lekkie ćwiczenia, ale zgodnie z przepisami dopiero po zrobieniu drugiego testu mogłem wyjść z domu. Wynik był negatywny i po 14. dniach siedzenia samemu w domu mogłem wyjść na spacer, pobiegać i zobaczyć swoich znajomych. Radość była ogromna.

Edward Kowalczuk
Autor: Jerzy Chwałek Edward Kowalczuk

-Jesteś gotowy w stu procentach do normalnych treningów?
-Tak, czuję się całkowicie zdrowy. Wykonuję ćwiczenia indywidualne zgodnie z planem trenerów w klubie. Wspólnych treningów na razie nie mamy, bo jest zakaz przebywania w grupach zgodnie z ostatnim rozporządzeniem naszego rządu.

- Uważasz, że sezon w Bundeslidze - podobnie jak w innych ligach - powinien być kontynuowany za wszelką cenę, czy jednak zakończony?
- Piłka nożna jest ważną częścią życia wielu ludzi – piłkarzy, kibiców, również dla dziennikarzy. Obecnie najważniejszą sprawą dla całego świata jest jednak walka z epidemią i tą drogą powinniśmy podążać. Piłka może zaczekać.

- W swojej karierze spotkałeś ludzi z Polski. Edward Kowalczuk był trenerem przygotowania fizycznego w Hannoverze 96, jak go wspominasz?
- Również zajmował się rehabilitacją. Bardzo mi pomógł, gdy nie mogłem grać po zerwaniu więzadeł i operacji. Okres rehabilitacji był długi i monotonny, ale ze wględu na osobę Edwarda bardzo dobrze wspominam tamten czas. Pan Edward to człowiek, który jest miksem osoby bardzo ciężko pracującej, a jednocześnie dowcipnej i pełnej optymizmu.

Robert Lewandowski, Bayern Monachium
Autor: East News Robert Lewandowski

- A Roberta Lewandowskiego jak wspominasz, bo tak się składa, że miałem okazję być na meczu Hannoveru z Bayernem 2 lata temu w Bundeslidze?
- To pewnie też pamiętasz, że kilka minut po wejściu na boisko Lewandowski strzelił nam gola i przegraliśmy 0:3 z Bayernem (śmiech). Mimo tego bardzo pozytywnie wspominam, bo to był najważniejszy do tej pory mój mecz w karierze, skoro mogłem grać przeciwko piłkarzom Bayernu. To był mój drugi mecz w Bundeslidze, a debiut przed własną publicznością przy pełnych trybunach. Takie mecze dają mnóstwo doświadczenia. Po meczu dostałem od Lewandowskiego koszulkę, więc tym bardziej zapamiętałem tamten dzień. ”Lewy” to piłkarz niesamowicie silny pod względem fizycznym, a jednocześnie świetny technicznie. Jest nieprawdopodobnie niebezpiecznym napastnikiem.

Najnowsze