Felicio Forbes Brown: Mój cel to pierwsza ósemka z Rakowem i wyjazd na mundial

2020-06-07 10:13 Piotr Koźmiński
Felicio Brown Forbes, napastnik Rakowa Częstochowa
Autor: Cyfrasport Felicio Brown Forbes, napastnik Rakowa Częstochowa

Felicio Forbes Brown (29 l.) z Rakowa Częstochowa zdobył pierwszą bramkę na polskich boiskach po restarcie ligi, pokonując tydzień temu bramkarza Śląska. Komu dedykuje to szczególne trafienie? Jakie ma cele na dalszą część kariery? Forbes, który jest pół Niemcem, pół Kostarykaninem opowiedział nam też o niezwykłym miejscu, w którym się wychował i ulubionych zakątkach Rosji, gdzie spędził wiele lat.

Super Express: - Jak smakował ten pierwszy gol strzelony po powrocie do gry?
Felicio Forbes Brown: - Dość szczególnie, jak zawsze, gdy coś jest pierwsze. Przede wszystkim graliśmy bez kibiców, choć całkowicie cicho nie było, bo puszczano jakąś muzykę. A bramkę dedykuję koledze z zespołu, Miłoszowi Szczepańskiemu, który odniósł niedawno ciężką kontuzję. Szkoda natomiast tego gola straconego przez nas w 90. minucie. Pełnia szczęścia była bardzo blisko.

- Dziś kolejna szansa na gole, jesteście zdecydowanymi faworytami meczu z ŁKS Łódź…
- Interesują nas tu trzy punkty, to oczywiste. Mam takie dwa osobiste cele: z Rakowem chciałbym awansować do pierwszej ósemki w lidze, a z Kostaryką pojechać na mistrzostwa świata do Kataru.

- Ten drugi cel jest realny?
- Myślę, że tak. Już w październiku miałem powołanie, ale byłem kontuzjowany. Potem dostałem powołanie na marcowe mecze, ale wybuchła pandemia. Mam jednak nadzieję, że do trzech razy sztuka.

Raków Częstochowa - ŁKS Łódź [relacja na żywo]

Raków Częstochowa
Autor: CyfraSport Raków Częstochowa

- Duża u was teraz konkurencja z przodu?
- Jest przede wszystkim Joel Campbell, który teraz gra w Meksyku, a wcześniej choćby w Arsenalu. Ale to bardziej gralibyśmy razem. Mocno powalczę o Katar 2022, bo to jeden z najważniejszych celów w mojej karierze.

- Dzieciństwo spędziłeś w Limon, miejscowości położonej na kostarykańskim wybrzeżu. Jak można było stamtąd wyjechać? Widziałem zdjęcia, wygląda jak w raju…
- (śmiech). Bo to karaibskie wybrzeże Kostaryki. I faktycznie, miejsce przepiękne. Spędziłem tam pierwszych siedem lat życia. Wyjechałem, ale słońce zabrałem ze sobą (śmiech). W sensie pozytywnego nastawienia do życia, coś, co cechuje ludzi z Kostaryki.

- A co wziąłeś z Niemiec, twojej drugiej ojczyzny, bo przecież tam trafiłeś…
- Dyscyplinę i kult pracy.

- Wiele lat spędziłeś w Rosji, w bardzo różnych klubach. Twoje ulubione miejsce w tym kraju?

- Moskwa. Spędziłem tam rok. Do tego Sankt Petersburg i Rostow. Nauczyłem się nawet rosyjskiego, choć nie perfekcyjnie, to dla mnie trudny język. Ale Rosję wspominam bardzo miło.

Zagłębie Lubin - Lech Poznań, fantastyczny mecz w Lubinie

Jasna Góra
Autor: pixabay.com

- A jak jest w Polsce? W Częstochowie, w Rakowie?
- Też wszystko jak trzeba. No i z Polski mam bliżej niż z Rosji do rodziny, do Niemiec. Lubię Częstochowę, szczególnie gdy latem zapełnia się pielgrzymami. Nagle stosunkowo niewielkie miasto jest wypełnione  ludźmi, a atmosfera bardzo sympatyczna.  Zupełnie jak w Rakowie. Jesteśmy w klubie jak rodzina, bez podziałów na ważniejszych czy mniej ważnych. Wszyscy wzajemnie traktują się tak samo i to jest fajne.

- Co lubisz robić poza piłką?
- Czytać książki. Bardzo różne. Często takie o motywacji, trochę o finansach. Bo to ważne aspekty w życiu każdego z nas…

Drygas dał przełamanie Pogoni. Cracovia w coraz większym kryzysie

Najnowsze