Jarosław Jach był UTALENTOWANYM pływakiem! Dlaczego to porzucił? [WIDEO]

2020-05-26 16:30 Sebastian Staszewski
Jarosław Jach
Autor: Cyfrasport Jarosław Jach

Przed powrotem na boiska Ekstraklasy Jarosław Jach postanowił szlifować formę w… basenie! Mało kto wie, że obrońca Rakowa Częstochowa w młodości był utalentowanym pływakiem, który na koncie ma spore sukcesy. - Woda dalej sprawia mi przyjemność, ale kondycja już nie ta. Sił starcza na kwadrans, a kiedyś mogłem pływać przez dwie godziny i nie robiło to na mnie wrażenia - przyznał w rozmowie z kanałem "Po Gwizdku" Jach, który postanowił zaprezentować nam swój pływacki kunszt.

W basenie piłkarz czuje się jak ryba w wodzie. Cały czas się śmieje, prezentuje różne style. To jego drugie, poza murawą, naturalne środowisko. - Mama wymyśliła, że zapisze mnie na pływalnię w Bielawie. Na początku była bajka, petarda. Szybko złapałem skakanie na główkę, delfina. Później przeniosłem się do klubu 9 Dzierżoniów, bo trener Andrzej Wojtal dostrzegł we mnie talent. I przez pierwsze lata szło świetnie. Z pływania mam w domu około 50 medali - wspominał Jarosław Jach w rozmowie z kanałem "Po Gwizdku". Jako największy sukces wskazuje dziesiąte miejsce w juniorskich mistrzostwach Polski oraz złoty medal mistrzostw Dolnego Śląska.

Jakub Rzeźniczak po raz pierwszy pokazał córkę. Uderzające podobieństwo [ZDJĘCIA]

Jach może pochwalić się także tym, że w młodości wielokrotnie był lepszy od kolegi z Dzierżoniowa Pawła Juraszka, wicemistrza Europy i olimpijczyka z Rio de Janeiro. - Kiedyś był niski i szczupły, miał posturę niczym z kreskówki. A mimo to przetrwał i dziś wygląda jak gladiator! Ja nie miałem za to basenowej świadomości. Jadłem zapiekanki i frytki, późno chodziłem spać. Jako pływak nigdy nie byłem na siłowni, a przecież to podstawa. I w końcu postawiłem wyłącznie na futbol - tłumaczył.

Polski bramkarz dwukrotnie okradziony przez kolegów. Stracił pieniądze i samochód

Decyzję Jacha najbardziej przeżyła jego mama, która marzyła o pływackich sukcesach syna. - Przez kilka tygodni się do mnie nie odzywała, powiedziała, że na piłkarskie treningi muszę dojeżdżać sam. Jej presja była tak wielka, że w końcu wróciłem do wody. Ale to nie było to. Znów zrezygnowałem, a mama znów się obraziła. Przeszło jej dopiero, gdy zadebiutowałem w reprezentacji Polski - przyznał.

Teraz znów walczy o powołanie do kadry i po dobrych, jesiennych występach w Ekstraklasie jest mu do niej bliżej, niż z ławki rezerwowych Crystal Palace, którego wciąż piłkarzem. Według naszych informacji, gdyby Raków Częstochowa chciał go wykupić, musiałby zapłacić Anglikom milion euro. - Najważniejsza jest regularna gra. Stać mnie na to, by dostać szansę od selekcjonera Brzęczka. A jeśli nie pojadę na Euro 2021, to zasiądę przed telewizorem i obejrzę... pływanie na igrzyskach w Tokio - puścił oko.

Czytaj Super Express bez wychodzenia z domu. Kup bezpiecznie Super Express KLIKNIJ tutaj

Najnowsze