– Myślę, że Legia zacznie tak, jak wszystkie poprzednie swoje mecze, czyli bardzo intensywnie. Będzie chciała trzymać piłkę jak najbliżej naszego pola karnego – trener Ruchu, Dawid Szulczek, spodziewał się ataków gości od pierwszego gwizdka. Nie mógł za to spodziewać się, że jego podopieczni… będą ułatwiać przeciwnikowi życie!
Ruch – Legia: Wielkie racowisko kibiców z Chorzowa! Zadymili stadion [ZDJĘCIA]
Zły RUCH pomocnika, szybkie prowadzenie Legii
Po raz pierwszy zdarzyło im się to już w 5. minucie. Po stracie piłki w środku pola bohater ćwierćfinałowej rywalizacji Ruchu z Koroną, Jehor Cykało, nie zdołał już dogonić Bartosza Kapustki. Były reprezentant Polski wypuścił w bój Kacpra Chodynę, a ten w sytuacji „jeden na jeden” nie dał szans Martinowi Turkowi.
Gual znów trafił na Stadionie Śląskim
Bramka stracona przez chorzowian „na własne życzenie” odebrała im – i tak przecież nadwątloną serią wiosennych niepowodzeń ligowych – wiarę we własne możliwości. I związała nogi poczuciem odpowiedzialności, co doskonale widać było w 28. minucie. Dwóch chorzowian – Mo Mezghrani i ponownie Cykało – na 30. metrze „uciekało od piłki”, jakby ich parzyła. Ta w efekcie trafiła do Marca Guala, który – jak czternaście miesięcy wcześniej, w meczu ligowym – trafił do siatki „Niebieskich”.
Te dwie sytuacje dość dobitnie pokazały, dlaczego chorzowianie mają w lidze tak wielkie kłopoty ze zdobywaniem punktów, tracąc przy tym mnóstwo goli. O odrabianiu strat mowy być nie mogło. Gospodarze mieli kłopot z wymianą dwóch-trzech podań, a Kacpra Tobiasza między słupkami budziły jedynie dwa strzały Mezghraniego z dystansu. Niespecjalnie groźne – dodajmy.
Pogoń wraca na Stadion Narodowy! Znamy pierwszego finalistę Pucharu Polski, Puszcza była bez szans [WIDEO]
Wszołek postawił pieczęć na wygranej Legii
2:0 to niebezpieczny wynik – zwykł był powtarzać były selekcjoner Biało-Czerwonych. By owego „niebezpieczeństwa” uniknąć, po zmianie stron legioniści szybko podwyższyli prowadzenie. I znów można było mówić o „autostradzie” do bramki Ruchu: tym razem wjechał nią Paweł Wszołek, pakując piłkę do siatki z kąta, z którego wydawało się to niemożliwe.
Dwa ciosy Legii na dobicie Ruchu
Moment trzeciej bramki obaj trenerzy potraktowali jako sygnał do kolejnych roszad w składach, bardziej mających jednak na celu oszczędzanie sił graczy podstawowego niż próbę zmiany obrazu meczu i wyniku. Ten był już przesądzony, a trafienia Ryoyi Morishity i Ilji Szkurina potwierdziły bezwzględną dominację stołecznej ekipy. Legia 2 maja na Stadionie Narodowym zagra z Pogonią o swój 21. triumf w Pucharze Polski.
Półfinał Pucharu Polski
Ruch Chorzów – Legia Warszawa 0:5 (0:2)
0:1 Chodyna 5. min, 0:2 Gual 28. min, 0:3 Wszołek 56. min, 0:4 Morishita 79. min, 0:5 Szkurin 85. min
Sędziował: Damian Sylwestrzak. Widzów: 25496.
Ruch: Turk – Mezghrani Ż, Szymański Ż, Lukić, Karasiński, Preisler (84. Sobeczko) – Borowski Ż (57. Kozak), Szwoch, Cykało (57. Starzyński), Moneta (63. Barański) – Szczepan (63. Novothny)
Legia: Tobiasz – Wszołek, Pankov Ż, Kapuadi Ż (46. Ziółkowski), Vinagre (78. Kun) – Chodyna, Urbański (46. Augustyniak), Elitim, Kapustka (66. Luquinhas), Morishita – Gual (57. Szkurin)
