Legia szuka napastnika. Rumuni chcą więcej pieniędzy, utalentowany Hiszpan na celowniku?

2020-01-27 18:10
Denis Alibec
Autor: EastNews Denis Alibec

Legia Warszawa czeka na potwierdzenie transferu Jarosława Niezgody (25 l.) do amerykańskiego Portland Timbers, a następnie postara się sfinalizować transfer jego następcy. Od kilku dni w mediach przewija się informacja o zainteresowaniu klubu rumuńskim graczem. Chodzi o Denisa Alibeca (29 l.). W ostatnich godzinach wypłynęło też kolejne nazwisko, utalentowanego zawodnika z Hiszpanii.

Nie jest tajemnicą, przyznał to zresztą trener Aleksandar Vuković, że Alibec jest na liście piłkarzy, którymi Legia mocno się interesuje. W tym sezonie Rumun jest w rewelacyjnej formie, w 15 meczach strzelił 9 goli i zaliczył 7 asyst. W takiej sytuacji zainteresowanie takim graczem dziwić nie może, zresztą, jak można usłyszeć, Legia obserwuje go od kilku lat.

A ściślej rzecz ujmując, wiele wskazuje na to, ze nie mamy do czynienia już tylko z obserwacją, a dalszymi krokami. Kiedy zapytaliśmy dziś w Rumunii jak wygląda sytuacja, usłyszeliśmy, że Legia złożyła ofertę w wysokości miliona euro, ale została ona przez Astrę Giurgiu odrzucona. - Za taką kwotę nie ma szans, aby ta transakcja została zrealizowana - usłyszeliśmy od osoby, która - jak można zakładać - dobrze zna temat.

Generalnie problem jest też taki, że prezes Astry nie jest entuzjastą odejścia piłkarza tej zimy. Namawia go do pozostania do lata i zmiany klubu po sezonie. Ale.. można też usłyszeć, że obu panów łączą dobre relacje i jeśli Alibec będzie naciskał na transfer, a oferta za niego wyższa (w okolicach 1,5 mln), to wszystko jest możliwe. Czy jednak Legia zdecyduje się zapłacić więce niż milion euro? Tego na razie nie wiadomo, tym bardziej, że Rumun to nie jedyna opcja. Kolejny trop prowadzi bowiem do Hiszpanii.

Angel Rodado i Frenkie de Jong
Autor: EastNews Angel Rodado i Frenkie de Jong

Hiszpański dziennikarz Angel Garcia Alvarez poinformował na Twitterze, że Legia Warszawa interesuje się napastnikiem Ibizy, Angelem Rodado (może grać na środku ataku i na obu skrzydłach). W tym sezonie ten piłkarz jest w bardzo dobrej formie, błysnął między innymi w niedawnym meczu Pucharu Króla z Barceloną (przegrany nieznacznie, 1:2). Ma niespełna 23 lata, wygląda na bardzo perspektywicznego. W tym sezonie rozgrywek Segunda B (odpowiednik naszej trzeciej ligi) Rodado rozegrał 22 mecze, w których strzelił 12 bramek (drugie miejsce ex equo wśród strzelców, prowadzi Rufo z Pontevedry - 13 bramek).

Czy Legia rzeczywiście jest nim zainteresowana? Sprawdziliśmy we własnych źródłach na Ibizie. Sytuacja jest... niejednoznaczna. Jak usłyszeliśmy na wyspie, w sprawie tego piłkarza kontaktowało się z Hiszpanami kilku agentów, którzy sugerowali, że Legia Warszawa jest zainteresowana tym graczem. Na tym etapie nie do końca wiadomo jednak, czy rzeczywiście byli emisariuszami polskiego klubu, czy odwrotnie - chodziło o współpracę przy transferze, załatwienie sobie pełnomocnictwa na Polskę i dopiero wtedy zaproponowanie go Legii.

Tak czy inaczej, opcja z Rodado wydaje się ciekawa, choć nie wiadomo, czy w zasięgu polskiego klubu. - Gdyby Legia go wyciągnęła z Hiszpanii, to szacunek. To bardzo dobry zawodnik - to jedna z opinii jaka do nas dotarła.
- Ciężki temat dla polskiego klubu... Rodado już ma oferty z Segunda A. Strzela teraz jak na zawołanie - to drugie stwierdzenie na temat Hiszpana.

Z naszych informacji wynika, że piłkarza obserwował też... Piast Gliwice. Ale polskim ekipom może być ciężko, bo, jak udało nam się ustalić, dwa hiszpańskie zespoły, Levante i Mallorca (Rodado był już w tym klubie) przygotowują się do zapłacenia jego klauzuli wykupu. A ta, jak usłyszeliśmy, wynosi 2 miliony euro.

Gdyby rzeczywiście sprawa rozgrywała się na poziomie dwóch milionów euro, to polskie kluby nie mają szans. Ale... tu przewagą może być czas. Hiszpanie muszą zdążyć do 1 lutego, a u nas, jak wiadomo, okienko zamyka się dopiero miesiąc później. Jeśli więc nie będzie transferu wewnętrznego w Hiszpanii, to szanse rosną. No, ale żeby transakcja była możliwa do przeprowadzenia, to na stole musiałoby się pojawić sporo ponad milion euro.

Najnowsze