"Super Express": - Po twoim ostatnim występie mówiono o tobie "piąta kolumna Lecha" czy "jego gra to sabotaż". Ostro.
Manuel Arboleda: - To oznacza brak szacunku dla mnie. Ja gram w Polsce od ośmiu lat, wiele razy udowodniłem, że jestem bardzo dobrym piłkarzem. Zdobywałem mistrzostwo Polski, Puchar Polski. Moje gole torowały Lechowi drogę w pucharach, dzięki mnie możliwe były mecze z Juventusem czy Manchesterem City, po których chwalono nas w całej Europie. Zresztą w pucharach strzeliłem dla Lecha tyle goli co Robert Lewandowski. Ciekaw jestem, czy ten, który pisze o mnie "piąta kolumna", ma podobne osiągnięcia na swoim polu? Czy robił wywiady z Messim albo Cristiano Ronaldo, coś, co go wyróżniło spośród innych? Pewnie nie.
Eric Cantona aresztowany za napaść
- Prawdą jest jednak, że druga połowa meczu z Widzewem ci nie wyszła
- Najpierw zdobyłem gola, wygrywałem też wszystkie pojedynki z piłkarzami Widzewa. Potem przy próbie wybicia piłki rywal ją zablokował, poszła kontra i strzelili gola. Mój pech, ich szczęście. Przy drugim golu Visnakovs zdołał mnie wyprzedzić i padł gol. Żałuję, bo graliśmy bardzo dobry mecz.
- Jesteś pod obserwacją, bo grasz na wysokim kontrakcie. To ciągłe wypominanie cię męczy?
- Bardzo. Co mecz komentator telewizyjny podkreśla, ile Arboleda zarabia. A czy ja komuś te pieniądze ukradłem? Podpisując umowę prawie trzy lata temu, czułem, że będzie się o tym mówić. Ale myślałem, że przez kilka dni, a nie kilka lat! Mam wrażenie, że niektórym przeszkadza to, że czarnoskóry tyle zarabia. To rasizm i dyskryminacja! Bogu dziękuję, że Polska to bezpieczny kraj, bo gdybym mieszkał na przykład w Afganistanie, to albo ja, albo moje dziecko zostalibyśmy porwani dla okupu. Niestety, poza zarobkami pisze się i mówi mnóstwo bzdur na mój temat
- Na przykład?
- Na przykład, że zgodziłem się na znaczną obniżkę zarobków, byle podpisać nowy kontrakt z Lechem. To nieprawda, żadnych rozmów nie było. Albo wypowiada się o mnie Eugeniusz Kamiński, przedstawiany jako mój menedżer. Jestem mu wdzięczny, bo to on sprowadził mnie do Polski, ale ostatni raz rozmawialiśmy kilka lat temu! To jak może być moim agentem?!
- Latem opuścisz Polskę?
- Wszystko jest możliwe. Ale zawsze będę miał ten kraj w sercu. Dziękuję Bogu, że mnie tu skierował. Nieżyczliwych nie brakuje, jednak większość Polaków zachowuje się wobec mnie wspaniale. Nie wiem, ile jeszcze razy zagram dla Lecha, ale chciałbym wystąpić dziś z Podbeskidziem, no i z Legią! Dawno nie miałem okazji grać przeciw Legii, ciągle coś przeszkadzało. Jak to mówią w Kolumbii, jeśli zagrałbym w takim meczu, to potem mógłbym już umrzeć w spokoju.