Walerian Gwilia odsłania romantyczną duszę. Kocha poezję, prowadzi pamiętnik

2020-07-16 15:29 Sebastian Staszewski
Walerian Gwilia, Legia Warszawa
Autor: Cyfrasport Walerian Gwilia, Legia Warszawa

Żaden inny zawodnik Ekstraklasy nie rozegrał w tym sezonie tylu spotkań, co Walerian Gwilia (26 l.). Waleczny pomocnik Legii Warszawa na boisku pojawiał się aż 47 razy! Gruzin ma nie tylko mistrzowską kondycję i zdrowie, ale także prawdziwie wschodnią romantyczną duszę. – Uwielbiam książki, muzykę i poezję. Wiersze gruzińskich i rosyjskich poetów mogę recytować z pamięci. Jeśli będę miał trochę wolnego czasu, to chętnie zapoznam się z twórczością Miłosza czy Szymborskiej – zapewnia w rozmowie z kanałem „Po Gwizdku” Gwilia.

Obserwując boiskowe poczynania Vako, można mieć pewność, że to twardziel z krwi i kości. Sam o sobie mówi jednak, że poza murawą pokazuje drugą twarz. - W domu lubię ciszę i spokój. Staram się nie zatracić w otaczającym nas świecie social mediów. Mam na to swoje sposoby. Na przykład prowadzę pamiętnik. Zapisuję w nim swoje emocje, myśli, plany, cele, ciekawe spostrzeżenia. Nikt nie opisze mojego życia lepiej niż ja sam. A na życie narzekać nie mogę, bo robię to, co kocham i jeszcze mi za to nieźle płacą - podkreśla.  

Euforia Górali! Podbeskidzie Bielsko-Biała świętuje drugi w historii awans do Ekstraklasy

Niewiele brakowało, aby Gruzin w ogóle nie grał w piłkę. Jego mama wolała, aby syn poszedł w ślady ojca i został lekarzem. Z opresji wybawiła go babcia. - Kupiła mi pierwszą piłkę, którą kopała razem ze mną. Później mocno kibicował mi także tata, który był niespełnionym piłkarzem. I całe szczęście, że dostałem ich wsparcie, bo nie mam pojęcia, co mógłbym robić poza graniem. Pewnie zostałbym przy sporcie. Może byłbym tenisistą albo koszykarzem? - zastanawia się.

Damian Kądzior: Złamany nos to nie tragedia

Jednym z celów Vako, które zapisał w pamiętniku, było zdobycie mistrzostwa Polski. I ten plan udało się zrealizować! Gdyby nie wydłużenie sezonu spowodowane epidemią koronawirusa, legionista prawdopodobnie udałby się w nagrodę w wymarzoną podróż do Indii. - Chcę zobaczyć istniejące tam kontrasty - biedę i bogactwo. Inne marzenie już spełniłem. Byłem w Nowym Jorku, gdzie podążałem śladami… Kevina! Może to zabawne, ale „Kevin sam w Nowym Jorku” to jeden z moich ulubionych filmów, który pozwala mi odkrywać w sobie dziecko. Te same, które skakało do góry jak wariat po zdobyciu mistrzowskiego tytułu - przyznaje Gwilia.

Kacper Przybyłko pokonał COVID-19. Teraz przyznaje: Boję się mutacji koronawirusa

Najnowsze