Milan, który w tym sezonie zawodzi na całej linii, grał bez błysku, stracił nawet bramkę, ale nie uznano jej, bo padła ze spalonego. W wyjściowym składzie pojawił się reprezentant Polski Krzysztof Piątek. Nasz napastnik nie wyróżnił się niczym, podobnie jak cała jego ekipa. Najbardziej widoczny „Pio” był wtedy, gdy... schodził z boiska, bo zmieniał go sam „Ibra” i stadion oszalał, witając szwedzkiego idola.
Milan zremisował 0:0. Na boisku biegało trzech Polaków, bo w zespole Sampdorii zagrali Karol Linetty i Bartosz Bereszyński. Ibrahimović pojawił się na murawie w 55. minucie. Zlatan nieco ożywił bezbarwną do tej pory grę swojej drużyny, ale nie zdołał zmienić losów spotkania. Kibice wierzą jednak, że będzie w stanie dokonać cudu i wnieść trochę jakości w poczynania nowego-starego klubu.