Marco Paixao: Jedziemy do Poznania po zwycięstwo

2017-05-20 4:00

Marco Paixao (32 l.) strzelił w meczu z Jagiellonią (4:0) trzy gole i przywrócił nadzieje Lechii na mistrzostwo Polski. Portugalczyk ma wielką ochotę na kolejne bramki w hicie z Lechem. To będzie bezpośredni pojedynek Paixao (15 goli) z Robakiem (18 goli) o koronę króla strzelców.

„Super Express”: - Jak świętowałeś wygraną z Jagą i hat tricka? Dużo wypiłeś?
Marco Paixao: - Tak, wypiłem bardzo dużo, ale… wody (śmiech). Taki mecz był nam bardzo potrzebny. To nie tylko 3 punkty, ale też gigantyczny skok w górę naszego morale. Wysłaliśmy silny sygnał, że Lechia wraca do gry. Do Poznania jedziemy mocno nabuzowani, ale tak pozytywnie.

- Tyle że Lechia na wyjeździe to nie to samo co u siebie…
- Tak było, ale już nie jest. Pod tym względem bardzo nam pomogła wygrana w Krakowie. 1:0 z Wisłą pokazało nam samym, że do Gdańska też możemy wracać z punktami. Lech jest bardzo mocny, ale do Poznania jedziemy po zwycięstwo. Lechia dojrzała do tego, żeby być mistrzem. Nie czujemy się gorsi od innych.

- Do mistrzostwa potrzebne będą kolejne twoje bramki…
- Okazuje się, że dzięki ha trickowi z Jagiellonią przeszedłem do historii Lechii, bijąc rekord, który miał 67 lat! Do tej pory najskuteczniejszy piłkarz Lechii w Ekstraklasie miał w sezonie 13 goli, to było w 1960 roku. Ja mam już 15 i ochotę na kolejne. Ale tylko pod warunkiem, że dadzą nam punkty. Czuję, że forma jest, pozytywna pewność siebie też. Jestem bardzo zadowolony, że wykorzystałem dwa karne z Jagiellonią, bo to mogły być kluczowe momenty sezonu. A Marian Kelemen, mój serdeczny kolega, to świetny bramkarz, więc tym bardziej cenię sobie, że go przechytrzyłem. W sumie, po tym jak odeszliśmy ze Śląska, strzeliłem mu już 5 goli.

- A jak ci idzie w biznesie? Masz firmę produkującą dodatki do garniturów…
- Cały czas staram się ją rozwijać, przy wielkiej pomocy mojej dziewczyny, Melanie, bardzo pracowitej osoby. Bez niej byłoby mi ciężko.

- To z czego masz więcej pieniędzy? Z piłki czy z biznesu?
- Teraz z piłki, ale pewnie za kilka lat to się odwróci.

Najnowsze