W grze o piłkarskie „złoto” każde wsparcie się przyda: „Modliłem się o potknięcie Rakowa”

2022-05-13 14:24
Jakub Kamiński
Autor: Cyfrasport Jakub Kamiński

To ostatnia prosta w rywalizacji o mistrzostwo Polski. Najkrótszą doń drogę ma lider, Lech. Pucharu. jednego z dwóch trofeów, na które był w tym sezonie apetyt w Poznaniu, zdobyć się nie udało. Dla Jakuba Kamińskiego (20 l.), gwiazdy „Kolejorza”, dwa ostatnie mecze sezonu – w tym dzisiejsze derby z Wartą – to gra o spełnienie marzeń przed wyjazdem do VfL Wolfsburg. Nic dziwnego, że w decydującej fazie bojów o ligowe „złoto” młody pomocnik nie zaniedbuje niczego.

„Super Express”: - Niemal dokładnie rok temu w szkolnej ławce pisałeś na języku polskim maturalne wypracowanie z „Lalki”. Który egzamin dojrzałości jest bardziej stresujący: ten prawdziwy czy boiskowy, zdawany w tym roku?

Jakub Kamiński: - Nie no, rok temu było zdecydowanie trudniej! Stawką było średnie wykształcenie. Udało się, co mnie oczywiście wtedy ucieszyło i wciąż cieszy. Dziś to raczej sprawdzian; też ważny i trudny, ale zdawany w szerszym gronie, ze wsparciem kolegów. No i najlepiej, żeby został zdany „na szóstkę”; sześć punktów na murawie i nie musimy się oglądać na nikogo innego.

- Po wygranej z Piastem trener Maciej Skorża chwalił zawodników Lecha za „dobrą reakcję po przegranym finale Pucharu Polski”. Ta porażka była najtrudniejszym doświadczeniem w twoim życiu piłkarskim?

- Frustracja, zdenerwowanie, złość na to, że nie podołaliśmy pierwszemu z dwóch najważniejszych w tym sezonie zadań – takie uczucia zdarzają się po porażkach, ale tym razem były wyjątkowo intensywne.

- Co pomogło najbardziej na odreagowanie?

- Rozmowy z przyjaciółmi. Ale najbardziej – chyba z tatą. Widział, że jestem wkurzony, i potrafił znaleźć dobre słowa. Uświadomił mi – a raczej przypomniał – po raz kolejny, że sport niesie skrajne uczucia. Że w rywalizacji twój przeciwnik chce wygrać równie bardzo jak ty. I że mamy jeszcze jeden ważny cel do realizacji, więc trzeba patrzeć w przód. „Raków nie wygra wszystkich trzech meczy” - przekonywał.

Legenda Lecha w mocnych słowach o Kolejorzu. Ten szczegół go niepokoi, chodzi o Polaków

- Pomogło?

- Pomogło. Mocno skupiałem się na myśli, że muszę dobrze zagrać w Gliwicach. Modliłem się o wygraną, i o potknięcie Rakowa. I tak się stało! Wszystko odwróciło się o 180 stopni. Znów my wyznaczamy kurs na mistrza!

- „Modliłem się o wygraną” - to tylko przenośnia?

- Nie. Jestem chrześcijaninem, osobą wierzącą, chodzę do kościoła. W niedzielę też w nim byłem. Prosiłem o to, by cały zespół dostał wsparcie z góry. I o potknięcie Rakowa też!

- Osobiście dostałeś jeszcze od Opatrzności przepięknego gola Podobno zaskoczył nawet ciebie?

- Coś musiałem przed tymi kamerami powiedzieć, żebym nie wyszedł na pewnego siebie samoluba (śmiech)! Był strzał, wyszła fajna bramka i... tyle.

- Na dwie kolejki przed końcem macie wszystko w swoich rękach. Niektórzy mówią jednak, że utrzymanie się na tronie jest trudniejsze od wdrapania się na niego. Co ty na to?

- Owszem, niby zawsze lepiej jest gonić, niż być gonionym. Ale w tym przypadku, kiedy na dwie kolejki przed końcem mamy swój los w swoich rękach, jest to zdecydowanie nasz atut. Dobre jest nawet to, że w sobotę gramy przed Rakowem. Zróbmy dobrze swoją robotę w derbach w Grodzisku i... poczekajmy, co z tego wyniknie.

To on zgarnie tytuł i koronę króla strzelców? Były as polskiej ligi o gwieździe ekstraklasy

- Derby to mecz trudniejszy od innych?

- Na Śląsku na pewno. Tam atmosfera derbów – zwłaszcza tych zabrzańsko-chorzowskich - jest zdecydowanie inna. Obie drużyny mają wielkie rzeszy kibiców, emocje buzują już na wiele dni przed meczem. W Wielkopolsce tak wielkich animozji nie ma. Walka do upadłego jest na boisku – bo przecież stawką jest miano „pierwszego” w Poznaniu – ale otoczka tej rywalizacji nie jest aż tak zaogniona. Powiedziałbym nawet, że bliżej jej do przyjacielskiej. Co nie znaczy, że punkty w derbach zdobywa się łatwo.

- Postacią niemal kultową w Warcie jest dziś długoletni kapitan Lecha, Łukasz Trałka. Parę miesięcy spędziliście wspólnie w „kolejarskiej” szatni. Jakie wspomnienia?

- Dobre! Kiedy trener Adam Nawałka zaprosił mnie na treningi pierwszego zespołu Lecha, „Trała” był w szatni ważną postacią. Fajny gość! Dziś codziennego kontaktu już nie mamy, ale kiedy zaglądnie na Bułgarską – z zdarza mu się to nierzadko - „łapiemy się” z radością i uśmiechem.

- W śląskich derbach nie zagrałeś, ale może widziałeś któreś z trybun?

- Nawet nie z trybun, ale z... boiska. To było w czasie, kiedy musiałem zdecydować: Górnik czy Lech. Brałem wtedy udział w różnych turniejach organizowanych przez zabrzan. A kiedy Górnik grał mecz ligowy, brałem kolegę z Rudy Śląskiej pod pachę i jechaliśmy do Zabrza podawać piłki. Nigdy nie było z tym problemu, a jednym z takich spotkań były właśnie derby z Ruchem. Nie pamiętam już jednak ani roku, ani wyniku. Pamiętam za to atmosferę wielkiego wydarzenia.

Trener Warty przed derbami nie ma wątpliwości, która drużyna jest najlepsza w ekstraklasie. „Może zdobywać mistrzostwo przez ładnych parę lat”

Zobacz poniżej, jak Jakub Kamiński dorastał do reprezentacji Polski!

- Jesteś zawiedziony brakiem nominacji do miana Pomocnika Sezonu w plebiscycie Ekstraklasy?

- W żadnym wypadku. Ja się cieszę, że rozgrywam dobry sezon z dobrymi liczbami – asystami i bramkami, i że nadal jestem w grze o mistrzostwo Polski. Dzięki temu mój wyjazd do Niemiec może zostać poprzedzony czymś wyjątkowym, niesamowitym; spełnieniem moich marzeń. To byłoby wspaniałe pożegnanie z tutejszymi przyjaciółmi, z poznańskimi kibicami, z całą wielkopolską społecznością.

- A propos wyjazdu do Niemiec. Plany na czerwiec już skonkretyzowane?

- Myślę, że pojadę na reprezentację. Co dalej – nie wiem. Jeszcze nie ma ustaleń, kiedy mam się stawić w Wolfsburgu; w życiu piłkarza takie sprawy są bardzo dynamiczne.

- Czasu na wakacje na Seszelach czy Malediwach raczej nie będzie?

- Raczej nie. Wakacje będą... na Śląsku, wśród rodziny i najbliższych przyjaciół. Spędzenie czasu w tym gronie będzie dla mnie cenniejsze niż latanie na drugi koniec świata.

Tak określono Lukasa Podolskiego. Wystarczyły dwa dobitne słowa, legenda nie gryzła się w język

Jakub Kamiński
Autor: Paweł Jaskółka / SUPER EXPRESS Jakub Kamiński
Sonda
Kto wygra poznańskie derby?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze