Witold Bańka, szef agencji antydopingowej WADA: Pandemia to nie czas dla oszustów

2020-04-10 4:42 Dariusz Chrabałowski
Bańka zapoluje na koksiarzy
Autor: Czarek Sokołowski/AP Bańka zapoluje na koksiarzy

Pierwsze miesiące pracy Witolda Bańki (35 l.) w roli prezesa międzynarodowej agencji antydopingowej postawiły go przed niespodziewanym dodatkowym zadaniem. Były minister sportu w rządzie polskim musi dbać o czystość sportu na świecie w szczególnie utrudnionych okolicznościach. Mówił o tym w wywiadzie dla „Super Expressu”.

Prezes WADA Witold Bańka rozmawia z Super Expressem

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Czytaj Super Express bez wychodzenia z domu. Kup bezpiecznie Super Express KLIKNIJ tutaj

„Super Express”: - Czy sądzi pan, że dopingowicze zacierają ręce w czasie, gdzie dostęp do nich jest utrudniony?
- Nie do końca tak to wygląda. Ciężko spekulować wprawdzie, co kto myśli, ale jeśli jakiemukolwiek oszustowi wydaje się, że czas koronawirusa jest okazją do oszustw, to grubo się myli. Polityka antydopingowa dzisiaj, to nie tylko testy, nie tylko kontrole, o czym dobitnie przypominam sportowcom i kibicom. Obecnie orężem agencji antydopingowych jest także paszport biologiczny, który pozwala monitorować zachowanie organizmu na przestrzeni miesięcy. Drugie to długofalowe badanie próbek, także tych pobranych dużo wcześniej. Po trzecie - trwające wciąż śledztwa. Oczywiście, nie jest tajemnicą, że obecnie w wielu krajach na świecie kontrole antydopingowe zostały zawieszone bądź ograniczone, ale w wielu miejscach wciąż są przeprowadzane, przy zachowaniu procedur bezpieczeństwa. Mamy o tym sygnały z wielu miejsc na świecie. Ponadto sportowcy muszą wciąż informować o swoim miejscu pobytu. Jeśli ktoś myśli, że jest to pole do oszukiwania, to ostrzegam, że zrobimy wszystko by go złapać. Prędzej czy później.

- Ale na razie kontrola jest utrudniona...
- Naturalnie. Mam jednak nadzieję, że ten okres jest tylko przejściowy i że w perspektywie kilku lub kilkunastu tygodni powrócimy do pełnej „mocy” co do kontroli. Szczególnie tam, gdzie doszło do spadku ich liczby. Natomiast dziwne zachowania można monitorować poprzez paszport biologiczny. Ale też dla większości zawodników jest to okres bez ciężkich treningów i bez startów.

- A jednak w konkurencjach siłowych czy wytrzymałościowych widać pokusę, aby w okresie utrudnionej kontroli budować choćby sterydami masę mięśniową, która utrzyma się na stałe…
- Nie chcę, by ta rozmowa była instruktażem dla oszustów, ale zapewniam, że nasze metody wyłapywania takich przypadków, nawet w dłuższej perspektywie czasowej, są już na wysokim poziomie. W grubym błędzie jest ktoś, komu się wydaje, że skoro w czasie „wolnym” nie będzie miał kontroli, to substancje nie zostaną wykryte. Są inne narzędzia, których będziemy używać.

Minister sportu Danuta Dmowska uspokaja sportowców bojących się o przyszłość. Stypendia będą wypłacane

- A nie pojawiły się głosy w WADA, aby w obecnym okresie przykryć białą kartą walkę z dopingiem?
- Absolutnie nie. Toczą się duże śledztwa. Prowadzone są badania naukowe. Monitorujemy miejsca pobytu sportowców. W wytycznych dla agencji krajowych zaleciliśmy, by kontrolować, na ile się da, zwłaszcza dyscypliny najbardziej narażone na stosowanie dopingu. Antydoping jest w zupełnie innym miejscu niż kilka czy kilkanaście lat temu, pod względem wykrywania substancji i wyłapywania nieuczciwych sportowców. Mamy bardzo dużą liczbę oszustów, którzy zostali wykluczeni ze środowiska sportowego na podstawie innych metod niż kontrola antydopingowa. Ale podkreślam też, że w sytuacji, w której zagrożone jest ludzkie życie, sport także musi uczynić krok w tył. Cały świat stanął, więc i system walki z dopingiem musiał zwolnić.

- Nie ma pan obawy, że niedozwolony doping rozrośnie się w obecnym okresie?
- Wierzę głęboko, że dzięki posiadanym przez nas narzędziom takiej sytuacji nie będzie i że wyłapiemy tych, którzy chcieliby wykorzystać ten czas na oszustwo. Że po powrocie do normalności będziemy tak samo jak wcześniej wyłapywać oszustów i działać skutecznie. Ciężko spekulować, jak będzie wyglądał sport za kilka miesięcy, ale musimy wszelkimi dostępnymi metodami bronić jego czystości. Sport uczciwy jest może jedyną już dziedziną życia, która jest w stanie łączyć ludzi ponad podziałami i budować atmosferę wspólnoty. Jeśli świat sportu przegra batalię o czystość, przegra na tym cały świat.

- Są jednak kraje na świecie, gdzie łatwiej wymykać się walce z dopingiem...
- Około 10 procent medalistów olimpijskich z Rio pochodziło z krajów o bardzo słabym systemie antydopingowym albo w ogóle pozbawionych tego systemu. Tu warto zaznaczyć, że to nie WADA przeprowadza kontrole antydopingowe, my jesteśmy globalnym regulatorem. Same kontrole należą do federacji sportowych, do agencji krajowych i agencji ITA przy MKOl. Na stworzenie systemu w biedniejszych krajach potrzeba budżetu i to będzie jedno z moich zadań na najbliższe miesiące, między innymi przez uruchomienie funduszu solidarnościowego do walki z dopingiem. To jest odpowiedzialność za czystość sportu. Bo każdy sportowiec, kibic czy dziennikarz chce, by sport był uczciwy.

Legia Warszawa pamięta o bohaterach. Zagrają wirtualnie dla powstańców

Doping – tego boją się wszyscy
Autor: archiwum se.pl

Koronawirus w sporcie - najnowsze wiadomości

Najnowsze