„Na dwa tygodnie straciłem smak i węch”. Siatkarz Marcin Janusz mówi "SE" jak walczył z koronawirusem

2020-09-03 20:22 Marek Żochowski
Marcin Janusz, Norbert Huber
Autor: Cyfra Sport Marcin Janusz i Norbert Huber

Zamiast rozpocząć przygotowania do sezonu ligowego, ponad miesiąc walczył z koronawirusem i dopiero w ostatnich dniach udało mu się zakończyć kwarantannę. Marcin Janusz, rozgrywający Trefla Gdańsk i brązowy medalista ubiegłorocznej Ligi Narodów w reprezentacji Polski, jest teraz w doskonałym nastroju, ale pod koniec lipca nie było mu do śmiechu, gdy u niego i kilkunastu kolegów z zespołu wykryto zakażenie.

– Dlaczego aż ponad miesiąc trwała twoja walka z koronawirusem?

– Na kwarantannie spędziłem 40 dni, bo dopiero po takim okresie udało mi się otrzymać dwa negatywne wyniki testu na koronawirusa z rzędu. To był warunek powrotu do zajęć treningowych. Ale przecież moja sportowa bezczynność wcześniej też ciągnęła się przez wiele tygodni. Liga skończyła się w marcu, nie można było pracować regularnie na siłowni. Tymczasem teraz mnie dotknęła kolejna przerwa. To wszystko razem sprawia, że zaczynam właściwie od zera.

Znowu koronawirus w polskiej lidze. Siatkarka Chemika Police zakażona

– Wróciłeś w tych dniach do treningu i…?

– … jest ciężko. Trudno złapać oddech, człowiek czuje się trochę jak amator, który próbuje wskoczyć na zawodowy poziom wytrenowania. Teraz liczymy, że kluby, z którymi mieliśmy grać i liga pozwolą przełożyć nasze pierwsze dwa mecze w PlusLidze. To by nam dało dodatkowe dwa tygodnie przygotowań, których nie mieliśmy, w sumie wyszłoby około pięciu tygodni pracy. Wchodzenie przez nas w profesjonalne granie ligowe w obecnym stanie fizycznym jest ryzykowne. Większość zawodników była na kwarantannie około trzydziestu dni. Nie chodzi jedynie o poziom sportowy, ale i zwiększone ryzyko urazów. Konsekwencje mogą być przykre. Ryzykuje się poważną kontuzją. Teraz bardzo na siebie uważamy, jesteśmy dokładnie monitorowani na treningach, żeby się nie przeciążyć.

Niesamowita technologia na meczach ligi siatkówki. Powtórki jak z Matriksa! [WIDEO]

– Jakie miałeś objawy choroby?

– Koronawirusa przeszedłem dość łagodnie, chociaż pojawiły się pewne nieciekawe symptomy. Miałem przez kilka dni gorączkę, były bóle mięśniowe, straciłem na prawie dwa tygodnie smak i węch. Przez tydzień czułem się bardzo osłabiony. Nie miałem jednak w sumie większych problemów. Głównym było to, że testy długo nie chciały przynieść dwóch negatywnych rezultatów z rzędu, a co tydzień mnie badano. U innych kolegów zdarzały się nawet takie wypadki, że pierwszy test był negatywny, a drugi pozytywny.

– Jak się czułeś, gdy objawy ustały?

– Po tym jak przeszła mi gorączka i bóle mięśni, próbowałem zrobić trening w domu. Wtedy jednak zaczęły się zawroty głowy i uciski w klatce piersiowej. Zostałem poinstruowany przez naszych lekarzy, żeby uważać, bo nie wiadomo jak organizm reaguje po ustąpieniu objawów koronawirusa. Kolejny tydzień uważałem na siebie i nie przemęczałem się. Potem przez dwa, trzy tygodnie czułem się dobrze, tylko wyniki testów nie chciały wyjść tak jak trzeba.

Bartosz Kurek ożenił się z Anną Grejman. Najgorętsza siatkarska para wzięła ślub [ZDJĘCIA]

– Klub teraz specjalnie teraz na was chucha i dmucha pod kątem medycznym?

– Miałem pobieraną krew, mocz, do tego zrobiono mi rentgen klatki piersiowej. Z tego co wiem, każdy z zawodników zaraz po wyjściu z kwarantanny przeszedł podobną procedurę. Jesteśmy monitorowani, jest mierzone tętno, by kontrolować pracę serca. Jeśli skacze za wysoko, przerywamy i odczekujemy, żeby wrócić do normy. Takie jest zalecenie lekarzy, ponieważ nikt do końca nie wie, jaki ostatecznie wpływ na organizm będzie miał wirus.

Fabian Drzyzga o formie siatkarzy: Nie siedzieliśmy na kanapie

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Inne wiadomości o koronawirusie w sporcie:

Najnowsze