Przed wejściem do ringu badali ich na KORONAWIRUSA. Znamy szczegóły turnieju w Londynie [WYWIAD]

2020-03-17 17:26 Rozmawiał Mateusz Fudala
Grzegorz Nowaczek, prezes Polskiego Związku Bokserskiego
Autor: ZRZUT EKRANU TVP3 KIELCE Grzegorz Nowaczek, prezes Polskiego Związku Bokserskiego

Podczas gdy praktycznie na całym świecie odwołuje się imprezy sportowe z powodu pandemii koronawirusa, w Londynie trwał turniej kwalifikacyjny w boksie do igrzysk olimpijskich w Tokio. Pierwszego dnia impreza, na którą zaproszono pięściarki i pięściarzy z całej Europy (w tym z Włoch), odbywała się z udziałem publiczności, w kolejnych - walki się toczyły, ale przy zamkniętych trybunach. Dopiero wczoraj Brytyjczycy odwołali imprezę. O jej kulisach opowiedział nam prezes Polskiego Związku Bokserskiego, Grzegorz Nowaczek.

"Super Express": - Przede wszystkim, jak czują się członkowie polskiej ekipy?

Grzegorz Nowaczek: - Dziękuję, odpukać, wszystko jest ok. Wszyscy czują się dobrze.

- W jaki sposób wracacie do Polski?

- Wracamy w ramach programu "Lot do domu", ale na dziś nie było już biletów. Dlatego wracamy jutro. Pierwszy samolot, z czterema członkami naszej ekipy startuje o godzinie 10, a drugi - o 18. Część leci z lotniska Heathrow, część ze Stansted. Jeśli wszystko przebiegnie bez zakłóceń, około 21 wszyscy powinni być w Polsce. Ja wraz z wiceprezesem związku Maciejem Demelem wracamy ostatnim samolotem.

- Organizacja turnieju w czasie, gdy cała Europa walczy z pandemią, wzbudzała wiele kontrowersji. Jak to wyglądało na miejscu?

- W Londynie nie było i nie ma żadnej paniki. Ludzie żyją normalnie, a jedyną różnicą jest to, że wszędzie są środki dezynfekujące. Początkowo zawody odbywały się przy udziale publiczności, ale kibiców było bardzo mało. Ponadto, zawodnicy byli badani pod kątem obecności koronawirusa podczas ważenia oraz przed wejściem do ringu.

- Rozważaliście wycofanie się z turnieju, by nie ryzykować zdrowiem zawodników i trenerów?

- Mieliśmy bardzo duże obawy co do przyjazdu, ale uważam, że... musieliśmy tu przyjechać. Były ekipy z całej Europy, gdyby nas zabrakło to zamknęlibyśmy sobie możliwość wywalczenia olimpijskich kwalifikacji. W samym turnieju poszło nam nieźle, cieszy to, że niektórzy zawodnicy są już w połowie drogi na igrzyska.

- Przed wylotem do Londynu konsultowaliście się z zawodnikami?

- Kadra żeńska była już wcześniej w Sheffield na zgrupowaniu. Jeśli chodzi zaś o kadrę męską, to odbyliśmy konsultacje w Ministerstwie Sportu i Turystyki, po których osobiście rozmawialiśmy z zawodnikami na zgrupowaniu w Cetniewie. Zostawiliśmy im wolną rękę z zaznaczeniem, że jeśli zrezygnują z wyjazdu, nie czekają ich żadne konsekwencje. Wszyscy chcieli jechać.

Najnowsze