Vital Heynen dla „Super Expressu”: Daję graczom swobodę i nigdy tego nie żałowałem

2020-06-19 11:58 Marek Żochowski
Vital Heynen chce podwyżki
Autor: CEV.EU Vital Heynen dobrze dogaduje się z podopiecznymi

– Pojawił się pomysł, by na pół dnia wyjść z zamkniętego ośrodka w Spale, ale może dobrze, że nas nie puszczono – przyznaje Vital Heynen, selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy w wywiadzie udzielonym „Super Expressowi”. Belgijski szkoleniowiec ocenia pierwsze zgrupowanie po koronawirusowej przerwie, zdradza czy siatkarze nie nadużywają dawanej im swobody, wyjaśnia w jakim celu rozmawia indywidualnie z każdym członkiem kadry i co wspólnego z jego zespołem ma „Ostatni taniec” Michaela Jordana.

„Super Express”: – Tegoroczne obozy reprezentacji siatkarzy mają jakiekolwiek przełożenie na igrzyska, skoro te są dopiero za rok?

Vital Heynen: – To ja też zadam pytanie, wracając do ubiegłorocznych kwalifikacji olimpijskich w Gdańsku: czy granie ich we własnej hali było dobre? Odpowiedź: na pewno nie było złe. Zatem: czy to korzystne, że mamy takie sympatyczne zgrupowania tego lata? Na pewno nie jest niekorzystne.

– Skąd pomysł, żeby w trakcie obozów rozmawiać indywidualnie z każdym członkiem reprezentacji, łącznie ze sztabem, czyli aż z trzydziestką ludzi?

– Przeciętnie zajmuje to pół godziny, ale różnie wyglądają te rozmowy, bo z jednym wszystko mam załatwione w trzy minuty i potem przez kolejne trzy minuty chodzimy i zastanawiamy się, o czym by tu jeszcze pogadać, a potem kontynuujemy spacer. Tak było na przykład z Karolem Kłosem. Z innymi tematy są poważniejsze i zajmują więcej czasu. Zasadą, której staram się w tych spotkaniach przestrzegać, jest to, by samemu mówić jak najmniej oraz by siatkówka nie była dominującym wątkiem. Tym bardziej teraz, gdy nie przygotowujemy się do żadnego turnieju. Gracze mogą się wygadać o wszystkim, co im leży na sercu. To dla mnie szansa na jeszcze lepsze poznanie zawodników i ich zrozumienie.

Oto ostateczny kalendarz meczów towarzyskich siatkarzy kadry? Znamy daty

– W jakiej formie znalazł pan siatkarzy po nienormalnie długiej przerwie? Średniej, takiej sobie, tragicznej?

– Ich forma w ogóle nie była dla mnie ważna. Patrzyłem jedynie na to, co zrobić, by powoli ich wdrażać w trening i by im jak najmniej zaszkodzić. Po wszystkich było widać, że zardzewieli, bo nie da się domowymi ćwiczeniami utrzymać dyspozycji i siatkarskiego czucia. Nie ma cudów w zawodowym sporcie. Generalnie nikt mnie nie zaskoczył negatywnie, ale pozytywnych zaskoczeń też nie było, bo nie mogło być.

– Czy przez to, że sporo się działo na obozie, gracze trochę mniej odczuli obowiązkową izolację w Spale?

– Przyznam, że po tygodniu próbowałem załatwić, żebyśmy mogli wyjść z ośrodka na pół dnia, ale nie było to możliwe. Może i lepiej, że nas nie puszczono, bo w tym samym czasie nadeszły wiadomości z reprezentacji Serbii, że kilka osób złapało koronawirusa. Dla trenera kadry taka sytuacja to koszmar. W sumie zamknięcie było bardziej dotkliwe dla mnie niż dla siatkarzy, bo lubię być w ciągłym ruchu i dużo spacerować. Dla chłopaków najważniejsze było to, że mogą się zobaczyć po tak długim czasie.

Na meczach siatkarskich reprezentacji pojawią się jednak kibice! To będą... awatary

– Pod koniec czerwca znowu się spotkacie w Spale. Wtedy skończą się żarty i zaczną wymagania?

– Jeszcze nie wiem jak to rozwiążemy. Kiedyś rozmawialiśmy w swoim gronie o tym, w czym każdy z nas jest najlepszy. Ja wtedy powiedziałem: uwielbiam pracę w chaosie. Dajcie mi chaos, a ja zawsze coś wymyślę. Może nie będziemy w takiej sytuacji na drugim zgrupowaniu, ale sytuacja jest nowa, wciąż inna niż zwykle. Na pewno sobie poradzę, poza tym porozmawiam z siatkarzami, jaka droga będzie najlepsza, może znowu ta luźniejsza? To dojrzała grupa, której daję dużą swobodę.

– I nigdy nie zdarzyło się, by pan tego żałował?

– Nie wydaje mi się. Kontakt z drużyną to także proces osiągania porozumienia. Jeśli komunikacja jest otwarta i na równym poziomie po obu stronach, to nie powinno to stwarzać problemów. Nie muszę także dodawać jak ważną osobą jest kapitan zespołu i jak jestem zadowolony z tego, w jaki sposób przekazuje mi odczucia i potrzeby drużyny. Najlepiej, jeśli gracze sami się kontrolują. W ciągu trzech lat z tym zespołem poznaliśmy się wszyscy lepiej, bo trzon składu jest niezmienny i po drodze dojrzewają nasze relacje. Nie muszę szczegółowo objaśniać zawodnikom reguł, oni mnie dobrze znają, ja znam ich. Wolność oznacza też odpowiedzialność.

Karol Kłos ocenia obóz kadry siatkarzy: Fajnie było zobaczyć z bliska jakichś ludzi [WIDEO]

– Co konkretnie dała dodatkowa integracja na zgrupowaniu?

– Zespół jeszcze mocniej zrozumiał, że składa się z dziewiętnastu zawodników. Wiadomo oczywiście, że są momenty, gdy trener musi ograniczać tę liczbę poprzez selekcję na poszczególne imprezy. Niektórzy mogą być pewniejsi miejsca w wąskiej kadrze, inni mniej pewni swego, to może powodować podziały. Kto oglądał „Ostatni taniec” o Michaelu Jordanie, wie, że respekt dla gwiazdy jest potrzebny, nie może jednak być dominujący. Wzajemny szacunek graczy jest niezbędny. I to właśnie staramy się wdrażać, z dobrym skutkiem.

Siatkarze kadry wreszcie mogli się wyściskać

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Czytaj Super Express bez wychodzenia z domu. Kup bezpiecznie Super Express KLIKNIJ tutaj

Inne informacje o koronawirusie w sporcie:

Najnowsze