Jacek Masiota, prawnik: W tej chwili mistrzem Polski jest Legia Warszawa

2020-03-16 18:30 Piotr Koźmiński
Jacek Masiota
Autor: Tomasz Radzik Jacek Masiota jest zdania, że byłe władze Wisły będą miały duże kłopoty

Z jednej strony świat ma teraz o wiele poważniejsze problemy, ale z drugiej ta sprawa bardzo interesuje kibiców polskiej Ekstraklasy: co się stanie jeśli liga już nie ruszy, jeśli ze względu na koronawirusa nie uda się rozegrać ani jednej kolejki. Super Express rozmawiał z mecenasem Jackiem Masiotą, który od wielu lat działa w piłce. Kto więc mistrzem w przypadku zakończenia sezonu? Kto może o tym decydować? Ministerstwo sportu, PZPN czy UEFA? Oto odpowiedzi na te pytania.

Super Express: -Takiego zamieszania jeszcze nie było. Co będzie jeśli sezonu już nie da się dograć? Kto mistrzem Polski?
Jacek Masiota: - Jeśli liga już nie ruszy, to mistrzem, a przynajmniej wszystko na to wskazuje, zostanie Legia Warszawa. Jasno ustalono to w uchwale PZPN, 12 marca.

- No dobrze, ale co chwila jesteśmy bombardowani nowymi informacjami. Rano, że to minister sportu może zarządzić koniec sezonu, po południu zaś Zbigniew Boniek, w wywiadzie dla portalu sport.pl, powiedział, że UEFA z góry może przyjąć, że w Europie nie ma w tym sezonie mistrzów. To jak to jest?
- Co do ministra i jego decyzji. Minister sportu nie może decydować o ostatecznej kolejności w tabeli. Nawet jeśli ministerstwo zadecydowałoby o końcu rozgrywek, to wciąż odnosimy się do uchwały PZPN - decyduje wtedy ostatnia rozegrana kolejka. Swoją drogą, decyzja PZPN została podjęta na podstawie artykułu, który mówi o takiej sytuacji, o konieczności działania gdy jest siła wyższa. Ktoś to mądrze przewidział, no bo bez wątpienia siła wyższa tu działa...

Franciszek Smuda: Z decyzją o przełożeniu EURO trzeba poczekać

- Ewentualne przyznanie tytułu Legii nie wszystkim się podoba...
- (śmiech). Powiem tak: prywatnie wiadomo z jakim miastem jestem związany, ale tak czy inaczej, mistrzostwa bym pewnie nie przyznawał, bo jednak w jakimś sensie umawialiśmy się na X rozegranych kolejek, a to może nie nastąpić. Ale... decyzja PZPN wydaje się sensowna. No bo na coś związek musiał się zdecydować.

- No dobrze, ale co jeśli UEFA we wtorek stwierdzi, że mistrzostw nie przyznajemy?
- Decyzja UEFA według mnie będzie miała charakter kierunkowy, czyli bardziej sugerujący dane rozwiązanie.

- Ale PZPN mógłby się z nią nie zgodzić?
- Według mnie teoretycznie mógłby, bo jest organizatorem rozgrywek u siebie, ale w praktyce jest pewne, że po prostu postąpi zgodnie z wytycznymi z góry.

Grzegorz Lato: Euro 2020 nie odbędzie się w czerwcu!

- Kto mistrzem to chyba nie jedyny problem naszych czasów w piłce?
- Oczywiście, że nie. Bardzo się obawiam, że kluby mogą tego nie udźwignąć. Powiedzmy sobie wprost: być może trzeba będzie rozmawiać o obniżkach kontraktów. Bo po pierwsze: mogą być straty z praw telewizyjnych, zakładając, że mecze nie będą rozegrane. Po drugie, nawet, jeżeli jakimś cudem, udałoby się te pieniądze uzyskać od TV, to i tak będą straty  z dni meczowych. Dla jednych klubów większe, dla drugich mniejsze. Ale umowy piłkarzy niedługo mogą być palącą sprawą.

- Kontrakty są chronione...
- Tak, i tu mamy kwestię tego, że PZPN być może będzie musiał coś z tym zrobić. Bo wiadomo, że spory są rozstrzygane przez organy świata piłki, a dopiero w ostateczności - poza nimi. PZPN może więc odpowiednim ruchem umożliwić klubom, jeśli będzie taka konieczność, rozmowy o obniżeniu umów.

- Ale jak to obliczyć? Co niby PZPN może postanowić? Że obniżka o 5, 10, 20 procent? To wszystko jest płynne i skomplikowane...
- To prawda, ale.. Kluby składają przecież raporty finansowe, widać czarno na białym kto na czym zyskał, kto stracił, itd. To wszystko jest do policzenia. Z jednej strony mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale z drugiej obawiam się, że przed nami jeszcze niejedna batalia na tym polu.

Koronawirus w sporcie

Najnowsze